Gdy ja podróżuję, czasem znikając na całe tygodnie, moja żona sadzi, przeszczepuje, rozsadza, przerzedza, zagęszcza, chucha i dmucha… na roślinki.

Zaczęło się pięć lat temu i tak rosną te chwasty i rosną. Coraz to ich więcej, i coraz to są większe. Na podwórku ledwo już jest gdzie zaparkować, bo wszędzie tylko rośliny i rośliny 🙂

Podziękowania dla mojej żony, która ma swoje hobby i w pocie czoła dogląda tych roślinek – jedyne pięć lat a już widać efekty… aż się boję co będzie za kolejne dziesięć!