Jersey

Nie lubię rozliczać kosztów moich wypraw – zwykle spycham je gdzieś tam hen daleko – na potem, na kiedyś, na „przy okazji”. Bo i co dobrego może wyniknąć z wyliczania ile pieniędzy wydałem na podróżnicze fanaberie?
Read More
Jestem zmęczony już tymi maratonami w Europie. Ile można biegać ciągle w tym samym kręgu kulturowym? Tu trawa jest zielona, chmury białe a na drodze nie spotkasz dzikich zwierząt. Każdy maraton wydaje mi się taki sam, różni się od siebie co najwyżej liczbą uczestników.
Read More

Zacznijmy od geografii: wyspa Jersey leży na Kanale La Manche, na zachód od półwyspu Cotentin, bardzo blisko wybrzeża Francji – w linii prostej na kontynent jest zaledwie 30 kilometrów. Jest to największa z Wysp Normandzkich, i jednocześnie najgęściej zaludniona – na powierzchni 119 kilometrów kwadratowych mieszka nieco ponad sto tysięcy osób. Co ciekawe, choć nazwa Jersey brzmi dość egzotycznie, to zamieszkuje ją bardzo liczna grupa Polaków – jest ich tam około trzech tysięcy.

Status polityczny wyspy jest dość skomplikowany – to tak zwany baliwat i dependencja Korony Brytyjskiej. Pozwólcie, że zostawię Was samych w próbach zrozumienia czym są te określenia – niech to będzie Wasza praca domowa. Powiem tylko tyle, że Jersey zaliczana jest – podobnie jak Wyspa Man, czy pobliska Guernsey – do samodzielnych jednostek narodowych, czyli niezależnych Państw. Aczkolwiek owa niezależność jest dość dyskusyjna.

Jersey jest wyspą bardzo mocno zurbanizowaną; nie znajdziecie tutaj łańcuchów górskich, wulkanów czy dzikich, pierwotnych lasów. Gęsta sieć dróg przecina całą wyspę we wszystkich kierunkach, a malutkie miasteczka i wioski płynnie przechodzą z jednego terenu zabudowanego w drugi. Nie jest to jednak wyspa przemysłowa – najbardziej pasuje do niej określenie „rozległy obszar wiejski z przedmieściami”. 

Stolicą jest liczące sobie 33 tysiące mieszkańców Saint Helier. Mieszkańcy wyspy – poza stolicą – żyją wśród wiejskich, wiecznie zielonych terenów – typowych dla normandzkich łąk, pól i parków. Ten sielankowy obraz wyspiarskiego życia wytrzymuje krytykę także przy bliższym spojrzeniu; nawet wspomniana gęsta sieć dróg w rzeczywistości okazuje się labiryntem wąskich wiejskich uliczek o prowincjonalnie angielskiej urodzie. Także regionalne domy oraz liczne rancza przypominają klimatem Wielką Brytanię.

Największą atrakcją wyspy Jersey jest to, że… jest ona wyspą. Wyspą, która ze względu na swoje położenie geograficzne może pochwalić się bardzo ciekawą historii i tradycją. W tym miejscu mieszają się historyczne  wątki nie tylko napoleońskie czy brytyjskie, ale także niemieckie. Podczas II wojny światowej Jersey zostało zajęte przez wojska hitlerowskie, i zamienione w niezdobytą twierdzę. Wszystkie plaże i brzegi ufortyfikowano dziesiątkami bunkrów i imponujących wież obserwacyjnych. Ich groźne kształty stoją do dziś będąc największą atrakcją turystyczną wyspy – to jeden z najbardziej ufortyfikowanych regionów na świecie. Co ciekawe ten ogromny system umocnień nigdy nie został wykorzystany: alianci uznali, że zdobywanie tak silnej morskiej twierdzy nie ma militarnego sensu.

Niemieccy okupanci nie byli jednak pierwszymi, którym przyszło do głowy przekształcić wyspę w twierdzę. Wcześniej wieże obronne wzdłuż brzegów stawiali Francuzi, a jeszcze wcześniej potężne zamki na licznych skałach wznosili Normanowie. Skutkiem tych wszystkich faz militarnego budownictwa powstała wyspa, która stała się perłą każdego miłośnika fortyfikacji – jej obronne zabytki można zwiedzać całymi tygodniami.

Malownicze kompozycje kilku wybranych obiektów możecie podziwiać na zdjęciach. Ale to nie koniec; wspomnieć także wypada o kilkunastu stanowiskach archeologicznych pochodzących z czasów prehistorycznych! Znajdziemy tutaj także menhiry, dolmeny, kamienne kręgi…