Na jednym z największych polskich portali internetowych natrafiłem kilka dni temu na artykuł, którego autor zamieścił listę szesnastu najbardziej przereklamowanych atrakcji turystycznych świata. Wśród nich znalazła się Wenecja…
Read More
Dziesięć tysięcy greckich hoplitów (wspomaganych przez nieco zapomniany tysiąc Platejczyków) pokonało 25 tysięcy persów spychając wojska Króla Królów – Dariusza – do morza. Każdy z nas pamięta kim byli zwycięzcy spod maratonu, ale kto był stroną przegraną?
Read More
Stare chińskie przysłowie mówi: „Jeżeli byłeś na Zanzibarze, to nie byłeś w Tanzanii. A jeżeli byłeś w Tanzanii – to nie byłeś na Zanzibarze”. I jest to prawda…
Read More
Wyobraźcie sobie górę. Taką dużą – cztery, pięć kilometrów wysokości. I pewnego dnia ta wielka góra wylatuje w powietrze. Pozostaje po niej ogromna dziura w ziemi: 9 kilometrów średnicy, 600 metrów głębokości, 260 kilometrów kwadratowych powierzchni.
Read More
W romansach pokazywali piękno Afryki. I nasza Lucy na taką właśnie Afrykę była przygotowana. Zapierające dech w piersiach wschody słońca, zwierzęta noszące w trąbach kwiaty, piękni młodzieńcy o muskularnej budowie – przepełnieni męskością i czcią do kobiet.
Read More
To z tego miejsca wg świętych ksiąg Bóg miał zebrać ziemię z której ulepił Adama. To tu, w Bazylice Grobu Pańskiego złożono ciało Jezusa. To Jerozolima – miasto, którego historią można byłoby obdzielić całe narody.
Read More
Kilkanaście milionów lat temu tereny południowej Polski pokrywało płytkie, ciepłe morze. Były to czasy wzmożonej działalności tektonicznej – pod wpływem dryfu kontynentów wypiętrzały się właśnie Alpy i Karpaty, a na terenach dzisiejszych Węgier wybuchały wulkany.
Read More
Nieprzebrany tłum ludzi, bagaży, zwierząt, maszyn – wszystko to płynie w tamtym kierunku. Zakładamy buty i przyłączamy się do tego pochodu. Stajemy się częścią zgiełku. Przed nami Old Delhi.
Read More
Legenda: Dawno dawno temu, jak to w każdej szanującej się legendzie bywa, za siedmioma górami i siedmioma rzekami (patrząc od strony Bałtyku na południe) leżała kraina, której mieszkańcy ciągle cierpieli na brak wody. Górzyste, nieprzychylne tereny obfitowały tylko w kamienie i przepaście, było więc to miejsce przeznaczone tylko dla ludzi biednych i wytrzymałych.
Read More
1 2

Na świecie jest 1121 obiektów wpisanych na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. W tym prawie dziewięćset kulturowych, ponad dwieście przyrodniczych i kilkadziesiąt mieszanych. I przyznaję, że to cholernie korci  – takie wyzwanie. Problem jednak z tym, że ludzie jak to ludzie – w odróżnieniu od natury ciągle coś tam przebudowują lub odbudowują, albo przypominają sobie że „tutaj w tym lesie to takie przecież kiedyś piękne piramidy rosły”. No i w efekcie lista ciągle się rozszerza.

Przed podjęciem tego wyzwania powstrzymuje mnie myśl, że głupio by było pojechać do Rwandy czy innego Pakistanu a po roku dowiedzieć się, że powstały tam właśnie dwa nowe obiekty które trafiły na Listę UNESCO. I co wtedy, znowu lecieć i „dozwiedzać” braki?

Musicie mi wybaczyć te żarty. Lista dziedzictwa UNESCO to naprawdę fajna sprawa. I wcale nie jest prawdą to co napisałem powyżej, że ktoś ciągle coś nowego dobudowuje. W rzeczywistości na listę trafić mogą tylko bardzo wyjątkowe zabytki i miejsca, które w dodatku – jakby to powiedzieć… nie mogą być nowe. Poza szczególnie niezwykłymi i uzasadnionymi przypadkami (vide warszawska starówka) na listę nie mają szans dostać się rekonstrukcje. Więc choćbyście zbudowali jutro wieżę z kamieni o wysokości kilometra, to dla UNESCO byłaby ona za młoda o jakieś tysiąc lat. Tyle czasu musiałaby stać cierpliwie i się postarzać porastając mchem!

Z byciem zaskoczonym „nowymi” wpisami na listę też nie jest tak źle. A to dlatego, że uzyskanie wpisu to wiele, wiele lat ciężkiej i trudnej pracy – starań, pieniędzy oraz przekonywania. Najpierw władz krajowych, potem oczekiwania na listach „kolejkowych”, aż w końcu po latach pojawi się szansa na przekonanie wszystkich o swojej racji podczas zwoływanych raz w roku zjazdów władz UNESCO. I żeby nie było że do trzech razy sztuka – raz odrzucona propozycja nie może być już nigdy powtórnie zgłoszona (z wyjątkiem, gdy zostaną dokonane nowe, przełomowe odkrycia np. archeologiczne). Na „dobitkę” rocznie może być rozpatrywanych maksymalnie 45 wniosków z całego świata (w tym tylko jeden z jednego kraju) – więc kolejka jest długa. Tę kolejkę można zresztą obserwować na bieżąco, bo każdy kraj – członek konwencji – prowadzi i publikuje własną.

Mimo to odwiedzenie wszystkich obiektów z listy dziedzictwa UNESCO wydaje mi się niemożliwe. A nawet jeżeliby się dało, to chyba nie jest to zbyt rozsądny pomysł. Takie wyzwanie zamknęłoby podróżnikowi swobodę wybierania celów podróży na wiele, wiele lat. Stać się zakładnikiem własnego pomysłu to chyba niespecjalnie trafiony pomysł na spędzenie reszty życia.

Choć i tak przyznaję, że korci!

Lista UNESCO ma dla mnie jedną, wielką zaletę. Można ją traktować jako wspaniały przewodnik przy wstępnym planowaniu podróży oraz analizowaniu do jakich ciekawych miejsc można dotrzeć. Choć mnie osobiście jakoś nie kręcą miasta, place i sakralne zabudowy. Zamki i wodospady, góry i kaniony – tak. Zabytkowa zabudowa Krakowa, Warszawy, Dublina czy Dortmundu – już raczej nie. 

#unesco