O tym, że muszę odwiedzić „Kolsay Lakes National Park” wiedziałem od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem wielkie zdjęcia tamtejszych jezior przyozdabiające ogrodzenie Ambasady Kazachstanu w Warszawie.
Read More
Rzym. Stolica Włoch. Wieczne Miasto. Każdy chciałby przyjechać tutaj choć raz w życiu, i spędzić w nim wspaniałe, niezapomniane wakacje – lub przynajmniej długi weekend. W końcu jak mówi popularne przysłowie – Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
Read More
Będąc kilkanaście kilometrów przed granicą przypomniało mi się, że na słowackich drogach obowiązują elektronicznie kupowane winiety. Zjechałem więc na pierwszy lepszy parking, który nawinął się po mojej prawej stronie. Nie miałem pojęcia gdzie jestem…
Read More
Czy zastanawialiście się kiedyś „dokąd to Ci Litwini wracają”? Okazuje się, że odpowiedź na pytanie „dokąd” jest nie mniej tajemnicza niż „skąd”!
Read More
Bajkał – największe słodkowodne jezioro świata. Także najgłębsze i najstarsze. Średnia głębokość Bajkału wynosi 730 metrów, ale największe jego głębie przekraczają 1600 metrów.
Read More
San Marino ma swoje mroczne karty historii najnowszej. Wcale nie tak odległe jak mogłoby nam się wydawać. W 1957 roku w tym liczącym wtedy zaledwie 18 tysięcy mieszkańców kraju… wybuchła wojna domowa.
Read More
Każdemu podróżnikowi zdarzyło się kiedyś natrafić na jakieś wymarłe dawno, dawno temu miasto. Co byście jednak powiedzieli na wioskę, która sprawia wrażenie opuszczonej zaledwie przed chwilą?
Read More
Jednym z najbardziej znanych i znaczących epizodów wojny domowej staje się oblężenie Dubrownika. Liczące kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców miasto zamieszkałe jest w większości przez Chorwatów – Serbowie stanowią tutaj kilkunastoprocentową mniejszość…
Read More
Kamienny Stary Most w Mostarze to jeden z najbardziej znanych zabytków Bośni i Hercegowiny. Wraz z otaczającymi go zabudowaniami dzielnicy starego miasta to także jeden z trzech zabytków tego kraju, które znalazły się na liście światowego dziedzictwa UNESCO
Read More
1 2 3

Na świecie jest 1121 obiektów wpisanych na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. W tym prawie dziewięćset kulturowych, ponad dwieście przyrodniczych i kilkadziesiąt mieszanych. I przyznaję, że to cholernie korci  – takie wyzwanie. Problem jednak z tym, że ludzie jak to ludzie – w odróżnieniu od natury ciągle coś tam przebudowują lub odbudowują, albo przypominają sobie że „tutaj w tym lesie to takie przecież kiedyś piękne piramidy rosły”. No i w efekcie lista ciągle się rozszerza.

Przed podjęciem tego wyzwania powstrzymuje mnie myśl, że głupio by było pojechać do Rwandy czy innego Pakistanu a po roku dowiedzieć się, że powstały tam właśnie dwa nowe obiekty które trafiły na Listę UNESCO. I co wtedy, znowu lecieć i „dozwiedzać” braki?

Musicie mi wybaczyć te żarty. Lista dziedzictwa UNESCO to naprawdę fajna sprawa. I wcale nie jest prawdą to co napisałem powyżej, że ktoś ciągle coś nowego dobudowuje. W rzeczywistości na listę trafić mogą tylko bardzo wyjątkowe zabytki i miejsca, które w dodatku – jakby to powiedzieć… nie mogą być nowe. Poza szczególnie niezwykłymi i uzasadnionymi przypadkami (vide warszawska starówka) na listę nie mają szans dostać się rekonstrukcje. Więc choćbyście zbudowali jutro wieżę z kamieni o wysokości kilometra, to dla UNESCO byłaby ona za młoda o jakieś tysiąc lat. Tyle czasu musiałaby stać cierpliwie i się postarzać porastając mchem!

Z byciem zaskoczonym „nowymi” wpisami na listę też nie jest tak źle. A to dlatego, że uzyskanie wpisu to wiele, wiele lat ciężkiej i trudnej pracy – starań, pieniędzy oraz przekonywania. Najpierw władz krajowych, potem oczekiwania na listach „kolejkowych”, aż w końcu po latach pojawi się szansa na przekonanie wszystkich o swojej racji podczas zwoływanych raz w roku zjazdów władz UNESCO. I żeby nie było że do trzech razy sztuka – raz odrzucona propozycja nie może być już nigdy powtórnie zgłoszona (z wyjątkiem, gdy zostaną dokonane nowe, przełomowe odkrycia np. archeologiczne). Na „dobitkę” rocznie może być rozpatrywanych maksymalnie 45 wniosków z całego świata (w tym tylko jeden z jednego kraju) – więc kolejka jest długa. Tę kolejkę można zresztą obserwować na bieżąco, bo każdy kraj – członek konwencji – prowadzi i publikuje własną.

Mimo to odwiedzenie wszystkich obiektów z listy dziedzictwa UNESCO wydaje mi się niemożliwe. A nawet jeżeliby się dało, to chyba nie jest to zbyt rozsądny pomysł. Takie wyzwanie zamknęłoby podróżnikowi swobodę wybierania celów podróży na wiele, wiele lat. Stać się zakładnikiem własnego pomysłu to chyba niespecjalnie trafiony pomysł na spędzenie reszty życia.

Choć i tak przyznaję, że korci!

Lista UNESCO ma dla mnie jedną, wielką zaletę. Można ją traktować jako wspaniały przewodnik przy wstępnym planowaniu podróży oraz analizowaniu do jakich ciekawych miejsc można dotrzeć. Choć mnie osobiście jakoś nie kręcą miasta, place i sakralne zabudowy. Zamki i wodospady, góry i kaniony – tak. Zabytkowa zabudowa Krakowa, Warszawy, Dublina czy Dortmundu – już raczej nie. 

#unesco