Arabia Saudyjska

Do Arabii Saudyjskiej przyleciałem z Indii, z New Delhi z przesiadką w Omanie. Powrót do Polski natomiast przebiegał trasą Medina (Arabia) – Istambuł (Turcja) – Budapeszt (Węgry) – Warszawa (Polska). Ze względu na część lotów przebiegających tanimi liniami przesiadki zapewniły mi bardzo atrakcyjną cenę końcową: 850 pln.
Read More
Nieliczne plemiona Beduinów, które potrafią przetrwać na obrzeżach tego niegościnnego miejsca nazywają tę pustynię Ar-Rimal – czyli w wolnym tłumaczeniu po prostu piach. I tego piasku jest naprawdę dużo. Wyobraźcie sobie piaszczysty dywan: 1200 kilometrów długości, 500 kilometrów szerokości, i od 100 do 300 metrów grubości.
Read More
Na pożegnanie z Półwyspem Arabskim zapraszam Was do starożytnej Al Uli – miejsca wybudowanego przez Nabatejczyków. Tych samym, którzy stworzyli słynną Jordańską Petrę. Po raz pierwszy także pokażę Wam podsumowanie wyprawy…
Read More
Co jest takiego fantastycznego w turystyce maratońskiej? To, że daje powód do podróżowania. Wyobraźcie sobie, że wpadacie na pomysł by pojechać na przykład do Arabii Saudyjskiej…
Read More
Po noclegu na pustyni który oglądaliście w pierwszym odcinku naszej wyprawy do Arabii Saudyjskiej rześcy i pełni animuszu wyruszyliśmy w dalszą drogę. Czekała nas blisko 300 kilometrowa podróż do Al-Uli – jednego z najciekawszych stanowisk archeologicznych całego Półwyspu Arabskiego.
Read More
Jeszcze do niedawna w Arabii Saudyjskiej mogli przebywać prawie wyłącznie muzułmanie oraz nieliczni dyplomaci, zagraniczni pracownicy kontraktowi i wojskowi. Wszystko zmieniło się jesienią, gdy Król Arabii Saudyjskiej w ramach reform gospodarczych postanowił niespodziewanie otworzyć swój kraj na zewnątrz i wprowadził wizy turystyczne.
Read More

Jesienią 2019 roku Arabia Saudyjska – jeden z najbardziej niedostępnych krajów świata – ku zaskoczeniu chyba wszystkich wprowadziła niespodziewanie wizy turystyczne. Do tej pory „odwiedzić” ten kraj mogli wyłącznie pracownicy globalnych korporacji jadący tutaj na kontrakt, dyplomaci oraz muzułmanie śpieszący z pielgrzymką do Mekki lub Medyny. Moje możliwości odwiedzenia Arabii Saudyjskiej były raczej niewielkie gdyż nie kwalifikowałem się do żadnej z tych grup. A tu nagle bum, bęc, i można zdobyć wizę turystyczną!

Postanowiłem nie czekać i wyprawę do Arabii Saudyjskiej odbyć bez chwili zwłoki. Cena wizy była sroga, bo za jednorazowy wjazd zapłacić musiałem 500 złotych. Dodatkowym impulsem do wyjazdu był jednak bieg ultra-dystansowy organizowany po raz pierwszy w tym kraju – w okolicach starożytnej Al-Uli. Przyszłość pokazała, że dobrze zrobiłem nie zwlekając z podróżą: tydzień po moim powrocie do Polski wybuchła globalna pandemia i Arabia Saudyjska zamknęła się znowu w sobie, likwidując przy okazji wizy turystyczne.

Saudowie od pewnego już czasu szukają pomysłu na swój kraj. Pomysłu biznesowego, bo religijny mają już od dawna. Potęga rodu Saudów – a wraz z nim całego kraju – opiera się na ropie. A ta jak każde źródło surowców kiedyś przecież musi się wyczerpać. Dlatego też kilka lat temu postanowiono: Arabia Saudyjska zostanie turystyczną potęgą!

Na ten cel Saudowie przeznaczyć mieli 100 miliardów dolarów. Jak to się mówi: kto bogatemu zabroni? Dla nas podróżników nie jest to jednak szczególnie dobra wiadomość: te pieniądze mają trafić do segmentu Premium, czyli przeznaczone będą nie na ogólny rozwój turystyki w tym kraju, tylko na budowę ogromnych, ociekających luksusami kompleksów turystycznych podobnych do tych znanych z Emiratów Arabskich, Kataru czy Kuwejtu. Kompleksów przeznaczonych raczej dla ekskluzywnych wczasowiczów z całego świata. Taka koncepcja dla miłośników luksusów, nam zostanie Tajlandia…

O rozmachu Dynastii Saudów dużo można byłoby opowiadać. Przykładem może być choćby trwająca budowa w Mekce – świętym celu pielgrzymek Islamu – największego hotelu świata. Hotelu liczącego sobie… 10 tysięcy apartamentów i pokojów. Czy ktoś z Was ma jeszcze jakieś wątpliwości czy chce tam być? Jak ostatecznie skończy się ta przygoda z turystyką dla Saudów trudno powiedzieć. Obecnie w czasach pandemii wszystko stoi zamrożone, a kraj być może zacznie szukać pomysłów na dalsze istnienie od nowa.

Co najbardziej zapamiętałem z wyjazdu do Arabii Saudyjskiej? Chyba kontrole policyjne, które zatrzymywały nas czasem na drogach – policjanci sami się dziwili, że ktoś „obcy” jedzie autem. Pamiętam jak za każdym razem skrupulatnie fotografowali nasze paszporty i wizy. Szczególnie ich zainteresowanie wzbudzała moja wiza z Rosji – czemu? Nie mam pojęcia. Mimo to muszę przyznać, że policjanci byli bardzo sympatyczni i przyjacielscy.

Pamiętać też będę jak pewnego ranka nasz samochód chciały zjeść dromadery. Nie bardzo wiedziałem o co w tym wszystkim chodzi, ale prawdopodobnie płyn do mycia którego użyto do czyszczenia karoserii miał dużo związków soli. A sól na pustyni jest cenna niczym złoto. Więc te biedne wielbłądy zlizywały zawzięcie po prostu resztki soli. Samochód przeżył, choć wyglądał taki wylizany dość komicznie.

Mój pobyt w Arabii Saudyjskiej był krótki. Zbyt krótki. Jeżeli miałbym tutaj wrócić, to chciałbym wyruszyć w porządną długą wyprawę po pustyni Ar-Rab, największej piaszczystej pustyni świata. Tego nie da się jednak zrobić samodzielnie: na przeszkodzie stoją odległości, zastrzeżone regiony pełne instalacji roponośnych oraz wojna na pograniczu z Jemenem. Trzeba byłoby wybrać się na jakąś wyprawę organizowaną przez samych Saudów – niestety jak na razie żadnego z nich nie znam!

#arabiasaudyjska