Albania

Albania z perspektywy Polski to niepozorny kraj położony na samym końcu Bałkanów – dalej jest już tylko Grecja. Przez wiele dziesięcioleci był to kraj zamknięty dla międzynarodowej turystyki, dziwny i tajemniczy. Biorąc pod uwagę jego zimnowojenną historię…
Read More
Ludzie na całym świecie robią niezwykłe, fantastyczne, choć czasem niezbyt mądre rzeczy. Pewien mężczyzna na przykład zjadł całe drzewo – razem z szyszkami. Inny wjechał na hulajnodze na Giewont. Są na świecie ludzie, którzy skaczą ze spadochronem… bez spadochronu!
Read More

#Albania

Na początek dwa małe podróżnicze spoilery: pomimo, że kraj ten ma powierzchnię zaledwie 28 tysięcy kilometrów kwadratowych (czyli mniej niż województwo mazowieckie), to zapomnijcie o możliwości zwiedzenia go w ciągu 7-10 dniowej wyprawy. Wiele osób popełnia ten błąd – dopiero na miejscu okazuje się, że dwa tygodnie to zbyt mało, by odwiedzić choćby same miejsca typu „must see”. Albania to góry, góry, i jeszcze raz góry…. a do tego leżące pomiędzy nimi doliny, kotliny i płaskowyże. Gdy zejdziemy w końcu z gór, to na deser zostaje nam jeszcze liczące sobie 362 kilometry długości wybrzeże Morza Śródziemnego oraz liczne jeziora – na czele z z najstarszym jeziorem Europy: liczącym sobie od 4 do 10 milionów lat słynnym Jeziorem Ochrydzkim.

Jeżeli chcecie porządnie zwiedzić Albanię – przejechać ją od północy do południa, i od wschodu na zachód – to musicie przeznaczyć na tę wyprawę kilka tygodni. Najlepiej przyjechać tu kilka razy; to nie jest miejsce „na jedno zaliczenie”. Nie powinno to jednak stanowić żadnego problemy gdyż… jestem pewien, że w Albanii zakochacie się i będziecie chcieli wracać do niej wielokrotnie. I to jest mój spoiler numer dwa.

Zastanawiałem się dłuższą chwilę jak opisać Albanię. Spróbuję może tak: pamiętacie Chorwację z lat 2000-2010? Taka właśnie jest dzisiejsza Albania. Są drogi, są hotele, jest baza turystyczna. Wszystko to jest jednak wciąż kameralne, swojskie i normalne. Ludzkie. Można wynająć mieszkania u Albańczyków, można zatrzymać się na lokalnym kolorowym bazarze. Można pójść na rybkę do rybaka, po pieczywo do piekarni na rogu, czy skorzystać z pomocy przewodnika mieszkającego opodal zabytku. Tu znajdziecie wszystko to, za co kiedyś kochaliście Chorwację. Wszystko to, czego w Chorwacji już nie ma.

Ale pamiętajcie, że Albania jest też normalną cywilizacją! W stolicy kraju – Tiranie – trwa wyścig nowoczesnych wieżowców. Który wyżej, który smuklej, który nowocześniej. Na lotnisku wynająć możecie samochód z większości popularnych światowych sieci, a paliwo tankujecie na stacjach benzynowych na których zapłacicie kartą bankową. Góry wprawdzie są dzikie, ale wsie i miasteczka nie są zapadłymi i zapomnianymi przez świat miejscami: tego w Europie już nigdzie nie doświadczycie, nawet tutaj. Jest prąd, są bankomaty, i jest dobry zasięg telefonii komórkowej. Wszyscy, którym wydaje się że w Albanii trafią na relikty cywilizacji – mogą poczuć się zawiedzeni. To normalna Europa jest i kropka.

Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że mieszkańcy tego kraju nie zdążyli jeszcze nasiąknąć manierą wykorzystywania turystów. Poczęstują podróżnika kieliszeczkiem czegoś mocniejszego, zaproszą na podwórko, pogawędzą – a jak los się uśmiechnie, to i przenocują. Albańczycy są ciekawi świata – bo świat jeszcze ich nie zadeptał. Jeszcze normalnie oddychają, jeszcze nie rzuciły się na nich sfory zgłodniałych nowych ujęć instagramerów. Gdy tabuny zwożonych autokarami turystów zaleją wioski i miasteczka, ten świat przyjacielskich mieszkańców Albanii zniknie. Zniknie tak, jak zniknął już ostatecznie z Chorwacji.

Za kilka lat tradycyjne stare domy kryte piękną kamienną dachówką zostaną wykupione za bezcen przez zagranicznych inwestorów. Dzikie plaże i wzgórza zajmą bezduszne, betonowe, sieciowe hotele – zresztą to już się dzieje. Wystarczy spojrzeć na drugą stronę Jeziora Ochrydzkiego – sąsiednie wybrzeże Macedonii Północnej już teraz jest zabudowane resortami przez co zatraca swój pierwotny charakter. To samo czeka Albanię.

Jest mi smutno, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że nadchodzące zmiany są nieuniknione. Współczesna turystyka jest jak średniowieczna dżuma; z tą tylko różnicą, że roznoszą ją nie szczury, lecz poszukujący pierwotnych enklaw turyści. Zurbanizowane wybrzeże Włoch spowodowało ucieczkę ruchu turystycznego do Chorwacji. A gdy ta zmieniła się w ciągnące się setkami kilometrów kurorty, wszyscy szukając ciszy i spokoju uciekamy do Albanii. Jednak nie uciekniemy; światowe korporacje dotrą tu za nami – za kilka lat pojawią się błyszczące hipermarkety, betonowe parkingi, ekskluzywne hotele oraz płatne bilety do wszystkiego…

Dziś gdy podczas podróży po Albanii złapiecie gumę, to ktoś się zatrzyma i pomoże odkręcić koło – a następnie podwiezie do najbliższego wulkanizatora, lokalnego specjalisty „od wszystkiego”. Gdy Wy będziecie naprawiać koło, Wasz samochód bezpiecznie poczeka sobie na cegłach. Ale to dziś. Za kilka lat, już w nieodległej przyszłości, będziecie musieli zamówić lawetę i auto zastępcze. Będziecie kupować ubezpieczenie, rejestrować pobyt, z wyprzedzeniem zamawiać noclegi i wstęp do parków narodowych.

Macie tylko kilka lat by zwiedzić prawdziwą, dzisiejszą, klimatyczną Albanię.