Przyroda

Czasem z całym tym podróżowaniem po świecie to się człowiek tak zakręci, że nie wie, gdzie ma przód, a gdzie tył. Po tym, jak zwiedziliśmy najstarszą stolicę Litwy – Kiernów – postanowiliśmy wraz z resztą naszej męskiej wycieczki odwiedzić w końcu Mierzeję Kurońską.
Read More
Co pozostaje po jeziorze wielkości morza, które zniknęło? Błoto? Równina? Wielka dziura w ziemi? Zapraszam Was w podróż nad Morze Aralskie – w podróż po dnie jeziora, które kiedyś było czwartym największym jeziorem naszej planety. 
Read More
Nie mam siły na podbiegach, nie umiem zbiegać, a na „krzywym” płaskim czuję się niepewnie. Jakby Bóg chciał żebyśmy biegali w dzikim terenie, dałby nam chwytny ogon!
Read More
O tym, że muszę odwiedzić „Kolsay Lakes National Park” wiedziałem od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem wielkie zdjęcia tamtejszych jezior przyozdabiające ogrodzenie Ambasady Kazachstanu w Warszawie.
Read More
Kanion Szaryński (Charyn Canyon) to jedna z największych atrakcji przyrodniczych Kazachstanu. Ciągnąca się przez blisko 150 kilometrów „wielka dziura w ziemi” zaskakuje przybyszów tym bardziej, że…
Read More
Bajkał – największe słodkowodne jezioro świata. Także najgłębsze i najstarsze. Średnia głębokość Bajkału wynosi 730 metrów, ale największe jego głębie przekraczają 1600 metrów.
Read More
Jeżeli często podróżujecie po Polsce, zwłaszcza drogami przylegającymi bądź przebiegającymi przez większe kompleksy leśne, to zauważyliście na pewno przyciągające wzrok, charakterystyczne swoim kształtem, betonowe, górujące nad okolicą wysokie wieże.
Read More
Kadrowanie, korekta, czy bardzo obecnie popularne tzw. LUTs-y powodują, że zdjęcia są piękne i kolorowe. Pokazują jednak świat zupełnie wypaczony. Nierealistycznie kolorowy lub wpadający w wybraną, nieprawdziwą tonację. Piękne, ale udawane.
Read More
1 2 3 7

Wyobraźcie sobie Ziemię, naszą planetę… bez człowieka. Albo z człowiekiem, ale takim sprzed kilku tysięcy lat, gdy był on zaledwie jednym z dziesiątek tysięcy gatunków zwierząt niezbyt odróżniającym się od reszty. Wyobraźcie sobie czasy w których lasy, góry i morza były wolne od działalności wyprostowanej małpy, która rozmnożyła się później niczym szarańcza…

To musiał być piękny widok. Niezmierzone przestrzenie planety pokryte dziką przyrodą. Niezmącony cykl następujących po sobie wiosen i zim. Krystalicznie czyste potoki, rzeki, oceany. Góry, które nie zostały przekroczone i równiny których nie wypaliło jeszcze ogniem rolnictwo. Lasy, których nikt nie wyciął i zwierzyna, której nikt jeszcze nie wybił – która mogła swobodnie przemierzać wszystkie kontynenty wszerz i wzdłuż.

Wciąż wydaje nam się, że te dzikie tereny gdzieś tam jeszcze są. Daleko, tam gdzie akurat nas nie ma. Przecież widzimy to każdego dnia w telewizji, na YouTube, na zdjęciach na facebooku. Lwy, słonie, delfiny, stada małp i innych kangurów. Ten świat soczystej przyrody i zwierząt gdzieś tam jest, hen daleko, tylko nas tam nie ma i dlatego nie widzimy go na co dzień. Ale gdybyśmy chcieli, to on na nas czeka za horyzontem. Tam, gdzie nagrywają te wszystkie wspaniałe programy podróżnicze.

A gówno prawda. Tego świata już nie ma.

Wiem, bo byłem. Wiem, bo widziałem. Wiem, bo dotarłem do miejsc pokazywanych w kolorowych pisemkach. Widziałem miejsca, którymi media karmią nasze mózgi udając, że tam gdzieś daleko wciąż jest dziki świat z obrazka.

Ale to wszystko gówno prawda.

Świat jest zniszczony.

Przeludniony.

Zjedzony.

Zeżarty i wysrany.

Nie ma dzikich i nieprzebytych dżungli, i nie ma ciągnących się setkami kilometrów koralowych raf. Nie ma wielkich stad zwierząt przemierzających Afrykę. To wszystko bujda na resorach w którą dla zachowania dobrego nastroju jesteśmy gotowi wierzyć. Dżungle są wytrzebione i zamienione w lasy przypominające swoją wielkością parki. Rafy koralowe są martwe, i by znaleźć ich zdrowy kawałek trzeba płynąć kilometrami. Wielkie stada Afryki istnieją wyłącznie na filmach przyrodniczych kręconych w pilnie strzeżonych parkach narodowych – wszędzie indziej zwierzęta zostały zeżarte przez ludzi. Możesz iść całymi tygodniami przez Afrykę i nie spotkać żadnych dzikich zwierząt.

Nasze mózgi wypierają ten stan rzeczy. Wygodniej jest nam myśleć, że tam – daleko – wszystko jest okey. Że w oceanach pływają delfiny, w lasach małpki skaczą po drzewach, a po równinach pędzą stada zebr. Przecież widzieliśmy na filmach.

Ale ich tam nie ma.

Bezludne wyspy są przeludnione. Wieloryby wybite. Oceany zapchane miliardami ton śmieci spływających każdego dnia rzekami. Największym hobby człowieka jest wypierdalanie śmieci za okno, do lasu, do jezior i rzek. Marzeniem dzieci w Afryce jest złapać małpę, zaszlachtować ją maczetą i zjeść wieczorem nad ogniskiem. Sukcesem mieszkańca Ameryki Południowej jest wykarczować kolejny hektar lasów pod uprawę soi. Najlepiej ogniem, puszczając przy okazji z dymem wszystko co żywe.

Przeczytałem na facebooku wypowiedź pewnej matki – polki:

„Słyszałam, że w Bieszczadach pojawiły się wilki. Czy to prawda? Chciałam jechać z dziećmi, ale teraz się waham i boję. Czy ktoś mógłby coś z tymi zwierzętami zrobić? Przecież są niebezpieczne i stanowią zagrożenie dla turystów!”

I to jest cała prawda o człowieku. Zabić wszystko, co się rusza.

Dla pocieszenia i poprawy humoru obejrzyjcie sobie kilka filmów z kategorii PRZYRODA. Nakręciłem je tak, by nie było widać tego całego gówna wokoło. Nie chciałbym Wam robić przykrości, więc poudawajmy, że to wszystko gdzieś tam jeszcze jest. Takie piękne, dzikie i urocze.