Tunezja

W końcu po latach marzeń, pewnego niedzielnego poranka, stanąłem na gruzach Kartaginy. Niestety nie ujrzałem jej – zgodnie z rzuconą przez zwycięskich Rzymian klątwą – miejsce to zostało całkowicie zburzone. Opowiem Wam dziś jak doszło do tego, że po dumnej stolicy imperium istniejącego przez setki lat, nie pozostał dziś kamień na kamieniu.
Read More
To był spokojny poranek. Wyruszyliśmy wąską, dość zaniedbaną drogą na wschód Tunezyjskich bezdroży. Nie było ani za dziko, ani zbyt cywilizowanie. Nawet słońce niby piekło, ale tak bez przekonania. Samochód toczył się sennie naprzód, a przewijające się widoki ani nie zapierały tchu w piersiach
Read More
Teraz, jak piszę ten krótki materiał, to okazuje się, że port w Bizercie ma niesamowitą historię: tutaj w latach 1920-1924 stacjonowała… flota Rosyjska. Flota „Białej Rosji” (tzw. Flota Wrangla), która uciekła z Krymu po zwycięstwie bolszewików.
Read More
To niewielki skalisty cypel, do którego można dojechać samochodem. Leży on kilkanaście kilometrów na północny-zachód od Bizerty; starego fenickiego miasta, dzierżącego tytuł najbardziej na północ położonego miasta Afryki…
Read More
Mój drogi podróżniczy pamiętniczku: ach co to był za dzień! Wszyscy narzekają, że podróżowanie jest drogie, że daleko, że ludzie w egzotykach  niemili. A jak mili, to pewnie knują i chcą nam coś sprzedać.
Read More
To miał być TEORETYCZNIE normalny maraton – taki, jakich przebiegłem już dziesiątki. Splot okoliczności spowodował jednak, że w pewien sposób impreza była niezwykła. Dla mnie na zawsze zostanie w pamięci
Read More

I od razu wszystkich turystów zaskoczę: Tunezja to nie Dżerba. Oczywiście wyspa ta jest częścią kraju, ale… to tak jakby Anglicy uznali, że byli w Polsce bo spędzili kilka dni w hotelu w Łebie. Otóż drodzy moi – nie. Jeżeli byliście na Dżerbie / Djerbie, to w moim przekonaniu nie macie prawa mówić, że widzieliście Tunezję. Kropka, przecinek i dwa wykrzykniki.

Żeby zobaczyć prawdziwą Tunezję – a nie park folklorystyczny dla turystów jakim jest słynna wyspa – trzeba udać się wąską groblą na kontynent Afrykański. I raczej nie powinno to odbyć się klimatyzowanym, wygodnym autobusem w ramach jakiejś „okazyjnej” wycieczki fakultatywnej. W ten sposób zamiast poczuć smród prawdziwej Tunezji, zobaczycie co najwyżej kilka cyrkowych obrazków podstawionych Wam przez przewodników. Takie zamiejscowe oddziały wspomnianego parku folklorystycznego…

Nasza 8-dniowa wyprawa po tym dość popularnym kraju rozpoczęła się w Tunisie i biegła najpierw wzdłuż wschodniego wybrzeża: Kartagina, Hammamet, Susa, Safakis, Kabis. Następnie skręciliśmy na południowy zachód by dotrzeć do podziemnych domów Tryglodytów: Old Matmata i Tatawin. Gdy już nasyciliśmy oczy tymi budowlanymi cudami natury, oddaliśmy się chłonięciu wzrokiem starożytnych lecz wciąż zamieszkałych Ksar. To formy budownictwa mieszkalnego spotykanego choćby w nie mniej popularnym Maroku.

Zakończeniem wyprawy była przeprawa przez Grande Chott – wielkie wyschnięte jezioro w centralnej Tunezji. Trochę zawiodło, ale tylko trochę… O wiele gorzej było z drogą powrotną do Tunisu prowadzącą przez środkową, absurdalnie wręcz nudną Tunezję. Owszem, dało się coś wycisnąć i z tego owocu – jednak jeżeli macie ograniczony czas, to pozostańcie przy podróży wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Centrum kraju – tylko dla bardziej doświadczonych podróżników.

Na koniec pozostały nam zapachy Tunisu. Nie lukrowane i nie pudrowane raczej śmierdzą niż pachną. A na tym wszystkim koty, zwykle chore. Trafiliśmy chyba na jakąś formę kociej epidemii, bo we wszystkich innych miastach było okey, a w medinie w Tunisie… opowiem w jednym z odcinków.

Udało mi się dotrzeć do 7 z 8 obiektów UNESCO, co jednak opłaciliśmy bardzo dużą intensywnością podróży. Postaram się opisać wszystkie dni naszego wyjazdu, i wszystkie atrakcje – ponieważ będzie to dobre kilkanaście odcinków, to pewnie koniec tego „miniserialu” zobaczymy za rok albo i później 🙂

Żeby nie było, że tylko solę, to i trochę pocukruję – Tunezyjczycy są bardzo przyjacielscy i pomocni, poziom natarczywości jest absolutnie umiarkowany i nikt rozsądny nie powinien na to narzekać. Sama Tunezja jest krajem bezpiecznym, sympatycznym i cywilizowanym. Trochę nieupudrowanym – ale to chyba lepiej, prawda?