Pakistan ze swoją powierzchnią liczącą 880 tysięcy kilometrów kwadratowych jest niemal trzykrotnie większy od Polski. Jego południkowa rozciągłość geograficzna powoduje dodatkowo, że górzystą północ kraju (w tym tereny spornego Kaszmiru) od jego południowych wybrzeży (region Sindh) dzielą aż dwa tysiące kilometrów. Oczywiste jest, że tak rozległego kraju nie da się zwiedzić w kilkanaście dni – i dlatego też planując naszą wyprawę musieliśmy więc wybrać obszary, do których chcieliśmy dotrzeć.
Wszystkie źródła – włącznie z samymi mieszkańcami Pakistanu – przekonują, że wszystko co piękne w tym kraju znajduje się na północ od stolicy, Islamabadu. Jest to teren zajmowany przez jedno z dwóch najwyższych pasm górskich naszej planety – Karakorum. Znajdują się tu przepastne doliny, wąwozy oraz cztery ośmiotysięczniki – szczyty górskie K2, Gasherbrum I, Broad Peak oraz Gasherbrum II. I to dlatego północ Pakistanu jest najbardziej popularnym kierunkiem wśród wszystkich tych, którzy tu zawitają. My jednak mieliśmy inny plan.
Podróż po Pakistanie rozpoczynaliśmy od położonego na południu kraju, nad samym brzegiem Oceanu Indyjskiego miasta Karaczi. To w tej ogromnej aglomeracji – liczącej 21 milionów mieszkańców – odbywał się 4 stycznia 2026 roku maraton. Kolekcjonując biegi maratońskie w każdym kraju świata uznaliśmy, że to właśnie Karaczi będzie punktem startowym naszej przygody.
Po ukończeniu maratonu zamierzaliśmy ruszyć drogą lądową na północ – do odległego o półtora tysiąca kilometrów Islamabadu. Pakistan rozcięty jest przez starożytną rzekę Indus na dwie części – wschodnią i zachodnią, i oba jego największe miasta łączy autostrada biegnąca mniej więcej wzdłuż tej właśnie rzeki. Wszelkie dostępne źródła odradzały nam pokonanie liczącej ponad półtora tysiąca kilometrów drogi: wszyscy doradzali, by do Islamabadu dolecieć samolotem. Jednak brak opisów podróży wzdłuż Indusu stał się dla nas na tyle inspirujący, że postanowiliśmy wybrać właśnie tę trudną drogę – lądem.
Konsekwencją naszego wyboru była rezygnacja z dotarcia na północ Pakistanu – na podróż mogliśmy przeznaczyć maksymalnie dwa tygodnie, i po prostu nie było już na to czasu. Nie żałowaliśmy: Karakorum w naszej ocenie wymaga zorganizowania odrębnej wyprawy. Uznaliśmy, że do Pakistanu po prostu będziemy musieli kiedyś wrócić – i wtedy znajdzie się czas na te mityczne góry.
Po drodze zamierzaliśmy dotrzeć do kilku ciekawych miejsc związanych z tzw. Kulturą Harappa zwaną też Cywilizacją Doliny Indusu – to jedna z najstarszych cywilizacji świata, rówieśniczka a nawet starsza siostra egipskich piramid. Odwiedziny jej najbardziej znanych zabytków – liczących sobie pięć tysięcy lat stanowisk archeologicznych w Mohendżo-Daro oraz w Harappie – uzupełniliśmy miejscami nieco bardziej współczesnymi: dwoma fortami na pustyni Thar (wschodni Pakistan, tuż przy granicy z Indiami), zabytkami leżącymi nad Morzem Arabskim w okolicach miasta Makla, Parkiem Narodowym Hingol w Beludżystanie, oraz kilkoma obiektami z listy UNESCO położonymi na zachód od Islamabadu (Takht-i-Bahi Buddhist Monastery oraz kompleks w Taxila)
Cały plan podróży znajdziecie TUTAJ