Choć tytułowy bohater dzisiejszego artykułu jest ładny, fajny i w ogóle… to nie zapadł mi niczym w pamięć. Dłuższą chwilę zastanawiałem się nad tym, czym to jest spowodowane – może dlatego, że to nie NASZ ZAMEK? Wiadomo: koszula bliższa ciału.

Dziś będzie bardzo krótko: jaki koń jest każdy widzi, a jaki jest zamek… też. Ma wieże, mury, komnaty – a nawet salę tortur; jednym słowem wszystko, co dobrze wychowany zamek posiadać powinien. Okoliczną trawę podgryzają owce, są bilety wstępu, a na zapleczu – stoi pałac. Choć tej części zupełnie nie rozumiem, bo to w końcu jest zamek czy pałac? Od przodu zamek, od tyłu pałac – jak w powiedzonku: z przodu liceum, z tyłu muzeum!

Ruiny zamku Beaufort znajdują się w gminie Beaufort, w Luksemburgu – i leżą 35 metrów… poniżej miasta, czyli w dolinie. To bardzo nietypowa lokalizacja, bo przecież zamki wznosi się po to, by były trudne do zdobycia – a więc zwykle na szczytach gór, a nie w dolinach. Nie za bardzo też wiadomo kiedy budowlę wzniesiono, wskazuje się różne daty, w tym 1192 rok. Niewątpliwie wielokrotnie obszar warowny rozbudowywano i przebudowywano, więc być może pytanie jest bardziej retoryczne i nie wymaga odpowiedzi… Okazuje się, że ten zamek ma prawo nie mieć swojej konkretnej daty budowy – kolejny powód, by traktować go jak dziwaka.

Luksemburg, Beaufort Castle

Z pewną nieprzesadną uwagą prześledziłem dzieje Zamku Beaufort dostępne w Internecie, i nie znalazłem nic, co warte byłoby opisania. Sprzedawano go, oddawano w posagu, na przemian przekazywano i konfiskowano – zupełnie jak z rzeczą, która jest sporo warta, ale nikt nie ma pieniędzy by ją utrzymywać. Przez trzysta lat ten ładny pałaco-zamek stał opuszczony, ale w końcu w 1928 roku trochę w nim posprzątano. Od 1981 roku zamek należy do władz Luksemburgu, więc może przynajmniej liczyć na opiekę należną staruszkowi – bo wcześniej przypominał już trwałą ruinę rozbieraną pokątnie przez okoliczne chłopstwo.

Jak poinformowano w 2024 roku: zachodnie, północne i wschodnie skrzydła zamku zostaną odnowione wraz z konstrukcjami dachowymi i powstanie tam muzeum. Odnowione zostaną również południowe mury zewnętrzne w ogrodzie zamkowym. Będzie więc wkrótce być może jeszcze ładniej; oby nie wymyślono w nim centrum konferencyjnego – czego żadnemu zabytkowi nie życzę.

 

 

Luksemburg, Beaufort Castle, 1834

Poza samą konserwacją – podpowiedziałbym lokalnym władzom – warto przywiesić na murach jakieś legendy, bez nich jest tu dziwnie pusto. Jeżeli nie ma legend, to trzeba je wymyślić: inaczej cały wysiłek włożony w remont nie będzie wart funta psich kładów. Wiadomo – zamek bez legend, to jak stodoła bez zapałek – zabawy niewiele.

Pomimo tego wszystkiego zwiedzało mi się całkiem dobrze: są lochy, schody – i sala tortur z maszynami, które można dotykać. A gdyby tak zorganizować tu warsztaty, na przykład 3-dniowy kurs na mistrza tortur z certyfikatem na zakończenie itd.? Myślę, że byłby to murowany turystyczny hit. Kto by się oparł pokusie zostania operatorem z pełnymi uprawnieniami do obsługi łoża madejowego? Albo klatki – kolczatki? Sam z chęcią bym się zapisał, bo czasem człowieka aż rozpiera ochota, by przetorturować w sposób fachowy drugiego bliźniego. Zdecydowanie jest nisza na rynku usług i powinno się ją zagospodarować.

I tyle.

 

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Luksemburg – więcej losowych materiałów z wyprawy:

Zabytki – więcej losowych materiałów z tej kategorii: