Presja czasu jest zjawiskiem, którego raczej nikt nie lubi – ale jednocześnie jest też elementem życia, którego uniknąć się nie da; nawet w podróżach. Nasz samolot z międzynarodowego lotniska w Miami (USA) odlatywał w południe – stwierdziliśmy więc, że jeżeli wstaniemy odpowiednio wcześnie, to uda nam się jeszcze coś zwiedzić. Mieliśmy wynajęty samochód, więc powinno się udać!

USA, Miami, Gold Coast Railroad Museum

Nasz podróżniczy wybór padł na znajdujące się o pół godziny drogi od lotniska Muzeum Pociągów – Gold Coast Railroad Museum. Komplikację stanowił fakt, że owo muzeum otwierało się dopiero o godzinie 10:00 rano. Policzyliśmy dokładnie i wyszło nam, że na zwiedzanie możemy przeznaczyć… maksymalnie 15 minut.

Efekt był piorunujący: całą wystawię zwiedzaliśmy niemal biegiem. Wyścig z czasem rozpoczął się już przy kasie, gdzie popędzaliśmy niczego nie rozumiejącego pracownika – nie daliśmy człowiekowi nawet napić się obowiązkowej biurowej porannej kawy, którą amerykanie mają zapisaną przecież nawet w swojej Konstytucji!

USA, Miami, Gold Coast Railroad Museum

Wystawię muzealną – czyli dokumentację archiwalną, stare zdjęcia i wszelkiego rodzaju wartościowe pierdoły leżące w gablotach przelecieliśmy niemal nie zwracając na nie uwagi. Naszym celem były lokomotywy: dumne maszyny, które podbiły i ukształtowały Amerykę. W wielkim hangarze pamiętającym chyba jeszcze czasy powietrznych olbrzymów – sterowców – wygospodarowano miejsce na cztery perony i tory, na których spoczywały stalowe bestie.

W muzeum prezentowane są całe składy pociągów, co jest sporą niespodzianką. Są to głównie składy pasażerskie, z własnymi lokomotywami – ale także tzw. Pociąg Prezydencki z salonkami, pociąg sanitarny z czasów Wojny Wietnamskiej oraz skład z wyznaczonymi wagonami osobno dla ludności białej, i kolorowej – pochodzący z okresu, gdy Ameryka była krajem rasizmem i miodem stojącym. Zgromadzone eksponaty ogląda się z przyjemnością, której nie popsuł mi nawet szybki bieg pomiędzy peronami.

USA, Miami, Gold Coast Railroad Museum

Zegar tykał nieubłaganie, minuta po minucie odliczając pozostały nam na zwiedzanie czas. Szymon już wołał na mnie spod bramy, że musimy jechać bo ucieknie samolot – ale jemu było łatwiej, bo nie robił zdjęć. Całe szczęście wiele składów było zamkniętych i nie można było wejść do ich wnętrz: inaczej bym nie zdążył. W normalnej sytuacji takie pozamykane fragmenty muzeum wywołałyby we mnie furię złości i frustracji, ale tym razem były ratunkiem z niebios…

Najsłabszym elementem wystawy pociągów z pewnością jest panująca w muzeum barierkoza. Wszędzie gdzie tylko się da poustawiano metalowe barierki odgradzające zwiedzających od dosłownie wszystkiego: od peronu, od wagonu, od lokomotywy, od eksponatu. Najwięcej traciły na tym zdjęcia, bo musiałem robić zbliżenia by owych barierek ująć na nich jak najmniej. Po co ich tyle nastawiano? Cóż, to typowa amerykańska atrakcja prawnicza: jak ktoś wsadzi palec gdzieś, gdzie mu go coś obetnie, albo pośliźnie się na schodku na którym nie ma tabliczki „uwaga schodek” – to w USA natychmiast zostanie milionerem. Odszkodowania budują siłę nabywczą mieszkańców Ameryki; oczywiście kosztem przedsiębiorców, którzy czegoś tam nie zabezpieczyli w sposób uznawalny przez sądy za wystarczający.

USA, Miami, Gold Coast Railroad Museum

Ostatecznie udało mi się zwiedzić całe muzeum, i po siedemnastu minutach byliśmy z powrotem w samochodzie; mknęliśmy na lotnisko. Musieliśmy jeszcze zatankować i oddać auto do wypożyczalni – na szczęście wszystko udało się ogarnąć; dwie godziny później frunęliśmy niczym ptaki w powietrzu i lecieliśmy do Nikaragui.

Szkoda, że nie było więcej czasu – obok Gold Coast Railroad Museum znajduje się duży ogród zoologiczny, z którego wyszedłbym z kolejnymi wspaniałymi fotograficznymi łupami. Jest także Miami-Dade Military Museum, ale jego akurat nie żałuję, bo na fotografiach zamieszczonych w sieci ten obiekt wygląda mega słabo. Podsumowując: chyba po raz pierwszy moje treningi biegowe przydały się w praktyce – bez nich nie byłoby zdjęć, które teraz możecie sobie wygodnie obejrzeć. Dla pasjonatów kolejnictwa myślę, że to prawdziwa gratka!

I tyle.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

USA – więcej losowych materiałów z wypraw:

Pojazdy i Maszyny – więcej losowych materiałów z tej kategorii: