Spotkany artysta-muzyk podczas wieczornego spaceru brzegiem Dunaju w Budapeszcie. Trochę żałuję, że nie nagrałem więcej jego twórczości, gdyż poginał na tych patyczkach i szklaneczkach non-stop. Ale z drugiej strony nie chciałem za bardzo nadwyrężać jego cierpliwości, bo mimo wszystko mam wrażenie że jestem dość inwazyjnym słuchaczem z tą moją kamerą 🙂

Wniosek: zawsze i wszędzie miej ze sobą w kieszeni kamerę, bo nie znasz dnia ani godziny kiedy nakręcisz kolejny ciekawy odcinek!