Jeżeli chodzi o ocenę samej Chorwacji jako miejsca do podróży i wyrwania się z szarej rzeczywistości, to Ameryki chyba nie odkryję. Dla wielu z nas jest to miejsce ulubione, znane i doceniane. Od czasu pobudowania autostrad dojazd z Polski do Chorwacji to praktycznie sama przyjemność. W tyle zostają już tylko Czechy – gdy w końcu i oni ukończą „swoją robotę”, to wjeżdżając na autostradę w Gdańsku będzie można szybko i wygodnie dojechać do samego Dubrownika.

Chorwacja żyje głównie z turystyki, więc jest tutaj prawie absolutnie bezpiecznie. Nie spotkałem się z żadną opowieścią o jakimkolwiek złym traktowaniu turystów. Jeszcze kilkanaście lat temu było tutaj różnie, choćby ze względu na świeżo zakończoną wojnę domową; pomimo tego jeździliśmy do Chorwacji dla jej niepowtarzalnego klimatu i krajobrazów. Niestety od dobrych kilku lat nadmorskie tereny i domy wykupywane są zarówno przez inwestorów – przez wielkie korporacje hotelarskie – jak i zwykłych obywateli Europy: emerytów z Niemiec, bogatych Włochów, „uciekających” z pieniędzmi Austriaków czy znudzonych Hiszpanów. W efekcie najpiękniejsze miejsca ulegają błyskawicznie ogromnej komercjalizacji, co ciągnie za sobą zarówno drastyczny wzrost cen, jak i zanikanie lokalnego kolorytu.

Już za kilka lat w Chorwacji będzie tak, jak w położonych po drugiej stronie Adriatyku Włoszech – pięknie, drogo i profesjonalnie; plaże zostaną pogrodzone, parkingi będą płatne (już są), a nad brzegami znajdować się będą wyłącznie ekskluzywne hotele i apartamentowce. Chciałbym się mylić, ale to już się praktycznie stało: wybrzeża Chorwacji jakie pamiętamy z lat 90-tych już nie ma.

Z każdym rokiem Chorwacja coraz bardziej dzieli się na dwie odrębne części: pierwszą – położoną nad Adriatykiem, kosmicznie skomercjalizowaną – oraz drugą, zajmującą wnętrze kraju: z lokalną kulturą, dawnym swojskim klimatem oraz przystępnymi cenami. W naszej krótkiej wyprawie możecie zobaczyć właśnie tę prawdziwą Chorwację; możecie porównać ją z tą, którą znacie „znad morza”.

Mimo, że z każdym rokiem na miano prawdziwej Chorwacji pełne turystów wybrzeże Adriatyku zasługuje coraz mniej, to i tak wrócę nad nie następnym razem – choć byłem tu już przecież wielokrotnie. Tak samo jak większość rodaków jestem uzależniony od widoku gór schodzących bezpośrednio do lazurowego morza, kto raz zatrzymał się nad Chorwackim wybrzeżem, wraca tu ciągle – bez względu na szalejące ceny.

Koszt 5-dniowego wyjazdu do Chorwacji

Dojazd autem – 630 pln

Przy krótkim pobycie w Chorwacji, tak jak w przypadku większości podróży, najdroższy okazuje się sam dojazd. Zdecydowana większość Polaków wybiera podróż własnym samochodem. Najbardziej preferowana trasa to Polska – Czechy – Austria – Słowenia – Chorwacja. Długość przejazdu zależy od tego, w które miejsce Chorwacji chcemy dojechać. Długość trasy Katowice – półwysep Pula wynosi 980 kilometrów, Katowice – Split to 1200 km, a Katowice – Dubrownik już niemal 1400 km.

My podczas krótkiego wyjazdu pokonaliśmy trasę Katowice – Plitwice – Dinara – Plitwice – Katowice, której łączna długość wyniosła 2100 kilometrów. Koszt paliwa był dzielony na pięć osób, czyli na wszystkich uczestników wyjazdu.

Noclegi – 620 pln

Drugą najważniejszą składową kosztów wyjazdu stanowiły noclegi. Wydatek ten zależy oczywiście od długości pobytu. Zdecydowaliśmy się na wynajem na trzy noce niewielkiego domu o powierzchni około 70 m.kw. Za  ten wynajem zapłaciliśmy 1050 kun, czyli w przeliczeniu 620 pln – ponownie do podziału na 5 osób.

Winiety i Autostrady – 225 pln

To kolejny wydatek, który trzeba ponieść planując podróż w dowolne miejsce Bałkanów. Aby dojechać do Chorwacji trzeba przebić się aż przez trzy kraje transferowe: w naszym przypadku były to Czechy, Austria oraz Słowenia. Całe szczęście wszystkie te kraje udostępniają samochodowe winiety krótkookresowe. Ich koszt wynosił odpowiednia: Czechy – 12.5 Euro, Austria – 9.4 Euro, Słowenia – 15 Euro. Dwa pierwsze przypadki dotyczą winiet 10-dniowych, a niestety Słowenia tradycyjnie już od lat „kosi” turystów na tranzycie przez swoje terytorium. Na dodatek ich winieta jest 7-dniowa, więc większość podróżnych musi kupić kolejną podczas powrotu…

Do kosztów przejazdu należy także doliczyć autostrady w Chorwacji, które są stosunkowo drogie (nie ma na nich winiet, płaci się za pokonane odcinki – podobnie jak w Polsce). Łącznie wydaliśmy na winiety i autostrady 225 złotych, do podziału na 5 osób.

Wyżywienie i restauracje – 210 pln

Mój osobisty portfel ucierpiał w tej kategorii stosunkowo dużo. Ale to już indywidualne hobby, mogłem tyle nie jeść.

Opłata startowa – 160 pln

Za start w maratonie w Plitwickim zapłaciłem podczas rejestracji 33.5 euro, czyli równowartość 160 złotych. Płaciłem z pewnym wyprzedzeniem; w późniejszym terminie opłata startowa wzrastała do 50 euro.

Pamiątki – 32 pln

Tym razem nie zaszalałem, trzeba było czynić pandemiczne oszczędności. Kupiłem dwa magnesy „na lodówkę”, za które zapłaciłem po 16 złotych za sztukę.

Wstęp do Parku Jezior Plitwickich – 0 pln

Podstawowy bilet wartości 35 kun otrzymaliśmy w pakiecie startowym na maraton – miła niespodzianka. Za wyższe wersje biletu, w ramach których można było jeziora zwiedzać np. statkiem – trzeba już zapłacić odpowiednio więcej – podobno (?) 200 kun.

Podsumowanie:

Łącznie, po podziale wszystkich wspólnych kosztów, wyprawa liczona jako Katowice – Chorwacja – Katowice kosztowała mnie 699 złotych. Moim zdaniem to niezwykle ekonomiczny wynik: wyszło po zaledwie 175 złotych za każdy dzień w podróży.

Więcej materiałów z kategorii Koszty Podróżowania?

Więcej materiałów z wyprawy do Chorwacji?