Chyba każdy z nas kojarzy ten widok: długie rzędy białych, skromnych, wojskowych krzyży ciągnących się wzdłuż nienagannie skoszonych, zielonych trawników. To zapadający głęboko w pamięć obraz amerykańskich cmentarzy wojennych znanych nam głównie z wielu hollywoodzkich produkcji filmowych. Z okazji tzw. „Memorial Day” miałem okazję odwiedzić niedawno jeden z takich właśnie obiektów. Przyznać musicie, że takie miejsce robi niezwykłe wrażenie zarówno swoim ogromem, jak i prostotą.

Wspomniany „Memorial Day” to amerykańskie święto państwowe poświęcone pamięci żołnierzy tego kraju, którzy ponieśli śmierć w czasie pełnienia służby wojskowej. Obchodzone jest zawsze w ostatni poniedziałek maja; w tym roku ten dzień przypadł na 30 maja. Zbieg okoliczności sprawił, że na jednym z takich właśnie amerykańskich cmentarzy pojawiliśmy się podczas naszej krótkiej podróży po Luksemburgu – dokładnie na godzinę przed rozpoczęciem tutejszych oficjalnych uroczystości.

„Memorial Day” swoją tradycję wywodzi z końca trwającej w latach 1861–1865 wojny secesyjnej, kiedy to na kontynencie amerykańskim trwały ciężkie walki pomiędzy Unią a Konfederacją. Po kapitulacji wojsk południa 5 maja 1868 roku unijny generał John Logan wydał rozkaz, który według historiografii USA stał się oficjalnym początkiem obchodów Dnia Pamięci:

„Dzień 30 maja 1868 r. przeznaczony będzie na posypywanie kwiatami i dekorowanie grobów towarzyszy poległych w obronie ojczyzny których ciała leżą teraz w prawie każdym mieście, wiosce i na cmentarzach przykościelnych naszego kraju […]”

Pierwotnie „Memorial Day” nosił nazwę „Dnia Dekoracji”. W pierwszych obchodach wzięło udział 5 tysięcy osób, które udekorowały 20 tysięcy grobów żołnierzy Unii oraz Konfederacji poległych podczas wojny domowej. Co ciekawe amerykańskie „południe” początkowo odmówiło uznania tego święta, i aż do czasów I wojny światowej czciło pamięć żołnierzy w różne dni. Od 1918 roku pod wpływem ofiar wojny w Europie to amerykańskie święto stało się bardziej uniwersalne – nie oznaczało już pamięci ofiar wyłącznie wojny domowej z lat 1861-1865, ale od tamtej pory upamiętnia wszystkich żołnierzy amerykańskich poległych we wszystkich minionych i współczesnych konfliktach.

Jedną z tradycji obchodów Memorial Day jest dekorowanie grobów żołnierzy czerwonymi makami. Zwyczaj ten wywodzi się z lat 20-tych minionego wieku, kiedy to organizowano zbiórki pieniędzy przeznaczone na pomoc kombatantom oraz sierotom po żołnierzach, którzy zginęli na polach bitew I wojny światowej. Podczas takich zbiórek sprzedawano czerwone maki  – sztucznie wykonane z papieru i tektury. Obecnie na grobach cmentarzy wojskowych spotkać można dużo łatwiej dostępne (i prawdziwe) czerwone róże.

3 maja 2000 roku zapoczątkowano także nową tradycję: każdego roku o godzinie 15:00 w „Dniu Pamięci” Amerykanie – w szczególności zobowiązani są do tego pracownicy rządowi i agencje – zatrzymują się na jedną minutę i oddają w ciszy hołd poległym na polach bitew żołnierzom. Zwyczaj ten przyjął się także w Polsce; w podobny sposób każdego roku – zatrzymaniem się i włączeniem syren – honorowany jest w naszym kraju dzień wybuchu Powstania Warszawskiego.

Zdjęcia które oglądacie pochodzą z Cmentarza Żołnierzy Amerykańskich położonego w Luksemburgu, na obrzeżach stolicy tego kraju. W miejscu tym pochowano 5074 amerykanów poległych podczas II wojny światowej – głównie w trakcie niemieckiej ofensywy w Ardenach w grudniu 1944 roku. Na czole cmentarza znajduje się kilkunastometrowe mauzoleum, a przed nim dwa maszty z amerykańskimi flagami. Pomiędzy nimi znajduje się pojedynczy, prosty grób: to miejsce spoczynku generała Georga Pattona – dowódcy 3 Armii Stanów Zjednoczonych, którego zgodnie z jego wolą pochowano właśnie tutaj – wśród jego podkomendnych – po jego śmierci w wypadku samochodowym w grudniu 1945 roku.

Na cmentarzu znajdują się także groby czterdziestu czterech braci (22 pary), którzy polegli na froncie zachodnim podczas niemieckiej ofensywy 1944-1945 roku.

Podczas naszego przyjazdu – ze względu na rozpoczynającą się ceremonię – przy każdym z 5074 grobów położono czerwoną różę oraz wbito dwie małe flagi – Amerykańską oraz Luksemburgu. Oczywiście nie mogliśmy oprzeć się pokusie poszukiwania polskich nazwisk. Bez trudu je znaleźliśmy… w desantowanych na wybrzeży Francji od czerwca 1944 roku jednostkach armii amerykańskiej służyło wielu emigrantów z naszego kraju.

Niezwykłą ciekawostką jest fakt, że zaledwie półtora kilometra dalej znajduje się cmentarz żołnierzy niemieckich. Zginęli oni podczas ostatniej wielkiej ofensywy Wermachtu – przeprowadzonej w pobliskich Ardenach pod koniec grudnia 1944 oraz kontynuowanej w styczniu 1945 roku. W „Sandweiler German War Cemetery” spoczywa prawie 11 tysięcy żołnierzy, w większości pochowanych w masowych grobach. Co ważne także wśród żołnierzy Armii Niemieckiej znaleźliśmy wiele polsko brzmiących nazwisk…

Koordynaty cmentarzy:

Luxembourg American Cemetery – 49.612016, 6.185549

Sandweiler German War Cemetery- 49.608327, 6.203224

 

Cmentarz Amerykański:

Cmentarz Niemiecki: