W miejscu tym byłem w ciągu ostatnich kilku lat trzy razy; za każdym razem podczas wyjazdu nad Bałtyk. Próbowałem porozmawiać z właścicielem kolekcji, ale zawsze miałem pecha – nigdy go nie zastałem, natomiast z obsługą rozmowa jakoś się nie kleiła; dowiedziałem się tylko, że TAK, TO NASZE MUZEUM – i nic więcej. W końcu więc odpuściłem; choć też nie starałem się zbyt mocno.
Prezentowane skromne zdjęcia pochodzą z 2024 roku. Czekały na dysku na lepsze czasy – czyli na grubszą opowieść, by stać się jej ilustracją – no ale się tekstu nie doczekały, więc wrzucam tak, jak są – trochę na surowo. Natomiast śmieszna sprawa: podczas dzisiejszego podpisywania pojazdów nie mogłem sobie poradzić z identyfikacją niektórych sprzętów… zadałem więc pytanie na pewnym forum militarnym, i okazało się, że tutejsi właściciele mają tendencję do konstruowania własnych rodzajów broni i wyrzutni rakiet z tego, co akurat trafi w ich ręce! Takie składaki są wesołe (vide fotografia obok), więc śmiesznym komentarzom na forum nie ma końca. Cóż, prywatne kolekcje mają prawo być niczym z gry Red Alert!
Za to jedzenie w restauracji spoko.
I tyle.













