Biegi maratońskie organizowane są na każdym kontynencie, w prawie każdym kraju świata. Kraje wielkie mają takich maratonów po kilkaset rocznie, średnie – takie jak Polska – po kilkadziesiąt, czy kilkanaście. Jest także grupa państw niewielkich; takich, w których w ciągu roku odbywa się zaledwie jeden bieg maratoński. Jednym z nich jest wciśnięty pomiędzy Szwajcarię i Austrię… niewielki Liechtenstein.

Księstwo Liechtensteinu ma 24 kilometry długości, i zaledwie od trzech do ośmiu kilometrów szerokości. By wyznaczyć 42-kilometrową trasę maratonu organizatorzy nie mieli zbyt wielkiego wyboru: ponieważ Liechtenstein jest krajem typowo alpejskim, maraton musiał być maratonem górskim.

Maraton organizowany jest regularnie od 2000 roku, ale jak wiele innych imprez na świecie odwołany został w latach „covidowych” – w 2020 i 2021 roku. Taka sytuacja wpłynęła negatywnie na kondycję finansową organizatorów: ogłosili, że ze względu na problemy ekonomiczne edycja 2022 będzie ostatnią edycją tej imprezy. Dla wszystkich miłośników maratońskich podróży był to jasny sygnał: jeżeli nie przebiegliście jeszcze maratonu w Liechtensteinie, to 11 czerwca 2022 roku macie ostatnią ku temu okazję.

Jak wyglądała trasa maratonu? Bieg miał charakter typowo górski. Oznacza to, że uczestnicy mieli do pokonania nie tylko dystans 42 kilometrów i 195 metrów w poziomie, ale także tzw. „przewyższenie” w pionie. W przypadku Alpin Marathon mieliśmy do pokonania aż 1870 metrów w górę (prawie dwa kilometry) oraz 720 metrów w dół (zbiegi pomiędzy podbiegami). Start miał miejsce na wysokości około 500 metrów, a pierwsze kilometry trasy przebiegały wzdłuż granicy ze Szwajcarią. Atrakcją niewątpliwie był także bieg przez centrum stolicy Liechtensteinu – posiadające prawie 6 tysięcy mieszkańców miasteczko Vaduz.

Co ciekawe pierwsze dziesięć kilometrów jest całkowicie płaskie. Góry zaczynają się dopiero na pierwszym z punktów pomiarowych; przy wybiegu z Vaduz – na 10.5 kilometrze trasy. Niestety, pomimo iż jest to bieg górski, nie można pokonywać maratonu w tempie spacerowym: na pierwszym punkcie kontrolnym obowiązuje limit czasu wynoszący 70 minut (na 10 km – 66 minut). W ten sposób organizatorzy już na pierwszym odcinku biegu eliminują uczestników, którzy nie poradzą sobie z dalszą biegową, górską wspinaczką.

Impreza składa się z trzech odrębnych konkurencji: pierwsza z nich to klasyczny maraton. Druga to bieg na dystansie 26 kilometrów – w tym przypadku finisz znajduje się w wiosce Steg położonej na wysokości 1300 metrów. Tutaj znajduje się także drugi punkt kontroli czasu: chcący biec dalej maratończycy muszą zameldować się w tym miejscu w ciągu czterech godzin. Trzecią konkurencją jest sztafeta 26+17. Oznacza to, że pierwszy członek sztafety dobiega do Steg, i tutaj następuje zmiana; drugi uczestnik sztafety wybiega na pozostałe do mety 17 kilometrów.

Koszt udziału w biegu jest „typowo” zachodnioeuropejski: sztafeta płaci 110 Euro, maratończycy 80 Euro, a półmaratończycy – 55 Euro. Można także zapisać się w ostatniej chwili, w biurze zawodów – ale ta przyjemność kosztuje już 115 Euro.

Cena, przyznać musimy, jest dość sroga. Jednak w zamian otrzymujemy niezapomniane alpejskie widoki oraz zmęczenie, z którym nie spotkamy się na zwykłych, „płaskich” maratonach. W najwyższym punkcie maratonu wspinamy się na wysokość 1900 metrów, a widoki jakie rozpościerają się u naszych stóp możecie sobie tylko wyobrazić. Albo nie… możecie też zobaczyć na filmie 🙂

Maraton w limicie czasu ukończyło 252 mężczyzn (z 311 zapisanych) oraz 55 kobiet (z 79 zapisanych). Startowała także całkiem liczna grupa amatorów biegania z Polski. Oto wyniki naszych reprezentantów:

97. Guzik Marcin, Krosno – 5:01.52
153. Kobierski Radoslaw – 5:32.50
193. Radominski Tomasz – 6:00.28
204. Babinski Szymon – 6:06.08
210. Banas Mateusz – 6:08.50
213. Stachowiak Leszek – 6:11.43
218. Walczewski Michal – 6:16.41

46. Studencka Karolina – 6:29.08
52. Apanasowicz Alicja – 6:52.23

Na koniec dobra wiadomość dla wszystkich, którzy chcieliby kiedyś wystartować w Liechtenstein Alpin Marathon. Organizatorzy ogłosili, że jednak znaleźli sponsora dzięki któremu impreza będzie się dalej odbywać. Kolejna edycja już za rok!