Jezioro Akrotiri – zwane też Słonym Jeziorem Limassol – leży w południowej części wyspy. Kiedyś stanowiło ono przesmyk morski pomiędzy Cyprem a niewielką przybrzeżną wysepką, ale na skutek działalności prądów morskich płytka laguna została kilkanaście tysięcy lat temu odcięta od Morza Śródziemnego. Dziś w miejscu, które kiedyś było odrębną wyspą, znajduje się brytyjska enklawa Akrotiri zajęta przez wojskowe lotnisko RAF-u.
Jezioro jest bardzo płytkie; jego średnia głębokość to zaledwie… 30 centymetrów (!), a największa „głębia” sięga jednego metra. Charakterystyczny dla tego rezerwuaru brak zapasów wody powoduje, że częstokroć – zwłaszcza w środku lata – jezioro całkowicie wysycha. Jego powierzchnia zmienia się wtedy w słoną skorupę, pod którą kryje się miękka solanka.
Wbrew pozorom nie jest to miejsce dogodne do spacerów – bez względu na to czy jest woda, czy jej nie ma, pod ciężarem człowieka grunt zamienia się w grzęzawisko niemożliwe do przebycia. Tym bardziej nie jest tu wskazana jazda samochodem (nawet samym brzegiem zbiornika); choć na pierwszy rzut oka jest to bardzo kuszący pomysł, to z pułapkami czyhającymi kilka centymetrów poniżej gruntu nie poradzą sobie nawet auta terenowe.
To, co dla ludzi niedostępne, dla ptaków okazuje się jednak rajem. Nawet w okresie „mokrym” aż połowa powierzchni jeziora ma zaledwie kilkanaście centymetrów głębokości. To idealne warunki dla wszelakiego ptactwa brodzącego, które dostojnie krocząc w rytm wiatru przeczesuje cierpliwie akwen w poszukiwaniu pokarmu i przysmaków – a są nimi żyjące na dnie zbiornika niewielkie krewetki Branchinella spinosa zwane wróżkowymi.
Oczywiście najbardziej rzucającym się w oczy okazem ptaków brodzących są tu flamingi różowe (Phoenicopterus roseus), które już z daleka przyciągają uwagę obserwatorów swym kolorem i charakterystycznym wyglądem nie dającym się pomylić z niczym innym. Niestety tak jak pozostałe tutejsze gatunki są to ptaki migrujące, które na wyspę przylatują tylko w okresie zimowym; kiedy wszystkie krewetki zostaną zjedzone stada ptaków odlatują w kierunku Afryki lub ku pobliskiej Syrii i Anatolii. Widowisko podziwiać można mniej więcej od listopada do marca; jeżeli odwiedzicie Cypr w okresie letnim to niestety nie zobaczycie w tym miejscu nic ciekawego.
Choć nie do końca jest to prawda. Nawet jeżeli trzciny pozbawione będą ptaków, to w pobliżu jeziora czeka na Was kilka innych atrakcji. Możecie fotografować wojskowe samoloty operujące z lotniska (pamiętajcie, że obowiązuje tu całkowity zakaz latania dronami), możecie udać się na niewielkie piaszczyste wydmy, albo oglądać wraki statków, które rozbiły się u brzegów wyspy.
Pięć kilometrów na północ od Jeziora Akrotiri znajduje się Zamek w Kolossi. Jest to pochodząca z 1454 potężna wieża obronna wzniesiona przez krzyżowców, którzy z Cypru uczynili swoją główną bazę na trasach ku Ziemi Świętej. Pierwszy zamek został wybudowany w tym miejscu jeszcze na początku XIII-wieku (prawdopodobnie w 1210 roku) przez Franków z Zakonu Świętego Jana z Jerozolimy. W latach 1301-1306 mieściła się tutaj nawet główna kwatera Zakonu Szpitalników, którzy uciekli na Cypr po klęsce w bitwie o Akkę w 1291 roku.
Ten stary zamek był kilkukrotnie niszczony przez desanty egipskich Mameluków, a jego koniec nadszedł wraz z silnym trzęsieniem ziemi, które nawiedziło Cypr na początku XV wieku. W 1454 roku postanowiono wznieść nowy zamek, o wiele silniej broniony, i jest to właśnie budowla, którą podziwiać możemy do dnia dzisiejszego.
Zamek ma kształt obronnej wieży, posiada trzy kondygnacje i wysokość 21 metrów. W przyziemiu mieściły się niegdyś magazyny oraz cysterny na wodę, na piętrze – pomieszczenia reprezentacyjne takie jak jadalnia i kaplica, a górne piętro składało się z kwater mieszkalnych. Na otwartym tarasie dachu znajdowały się niegdyś machiny obronne; różnego rodzaju machikuły oraz otwory strzelnicze. Niestety dziś zamkowe wnętrza świecą pustkami.
Ostatnią pobliską atrakcją, którą chcę Wam polecić, jest malutki kościółek o dźwięcznej nazwie Agios Georgios, leżący kilometr na zachód od jeziora, mniej więcej w połowie drogi do wybrzeża Morza Śródziemnego. Jego lokalizacja może być nieco trudna do znalezienia, więc skorzystajcie z mapy zamieszczonej na moim blogu. Kościółek stoi samotnie na otwartym terenie, zupełnie nie niepokojony ani jakimkolwiek sąsiedztwem, ani też turystami. Warto zajrzeć do jego wnętrza choć na chwilę, by poczuć klimat pustelni. Jeżeli będziecie kontynuować swoją podróż w kierunku zachodnim, to dotrzecie do wraków statków rozbitych na stale, a następnie dalej na południe – do wspomnianych już wcześniej wydm.
To oczywiście nie koniec atrakcji, które oferuje ten region Cypru. Udając się wzdłuż brzegu na północ dotrzecie po mniej więcej ośmiu kilometrach do znanego stanowiska archeologicznego Kourion – tam zaś do Domu Achillesa oraz Domu Gladiatorów. Jeżeli byliście miłośników serialu pt. Spartakus (wyświetlanego na platformie Netflix), to będziecie zachwyceni. Ale to już historia na osobną opowieść.
I tyle.