Gruzja

To, że Gruzini to fajne chłopaki wiedziałem już od momentu, kiedy po raz pierwszy obejrzałem serial „Czterej Pancerni i pies”. Rola zawsze uśmiechniętego Grigorija przekonała mnie, że Ci kruczowłosi mieszkańcy Kaukazu muszą być przesympatyczni. Upewniały mnie w tym także liczne relacje Polaków, którzy po przemianach ustrojowych zarówno w Polsce jak i w Gruzji mieli okazję odwiedzić ten kraj.

Gruzja cmentarz

Podróż 065: Gruzja cz.9 – Wesoły wiejski cmentarz

Czy każdy cmentarz musi być smutny? Może warto być zapamiętanym jako wesoły, palący papieroska wyluzowany człowiek, którego śmierć zabrała po prostu za wcześnie?
Read More
Twierdza Ksani

Podróż 065: Gruzja cz.8 – Twierdza Ksani

Twierdza Ksani to jeden z wielu zamków, którymi może się pochwalić Gruzja. Trudno przejść koło tego miejsca obojętnie, gdyż przyciąga wzrok już z daleka...
Read More
Gruzja, Tbilisi

Podróż 065: Gruzja cz.7 – Winda w bloku mieszkalnym na… monety :-)

Płatna winda w bloku mieszkalnym, której uruchomienie następuje po wrzuceniu monety? Taką niespodziankę przygotowała dla nas Gruzja i jej stolica Tbilisi :-)
Read More
Gruzja Jaskinia Prometeusza

Podróż 065: Gruzja cz.6 – Jaskinia Prometeusza / Kumistavi

Odkryta w 1984 roku Jaskinia Prometeusza udowadnia, że Gruzja to nie tylko góry i lasy, ale także podziemne kompleksy jaskiń, które wciąż czekają na odkrycie…
Read More
Gruzja pociąg Stalina w mieście Gori

Podróż 065: Gruzja cz.5 – Pociąg Stalina

Miejscem urodzenia Józefa Stalina była Gruzja, ale rzadko bywał on w swoim rodzinnym mieście – w Gori. Większość podróży spędzał w specjalnym pociągu zwanym…
Read More

Podróż 065: Gruzja cz.4 – Muzeum Stalina w Gori

Zwiedzając muzeum Józefa Stalina w Gori miałem wrażenie, że Gruzja wciąż nie uwolniła się od czułości, z jaką traktuje Wodza Narodów. Koba wciąż ma miejsce w…
Read More

Podróż 065: Gruzja cz.3 – Ile kosztuje podróż do Gruzji?

To, że Gruzini to fajne chłopaki wiedziałem od kiedy po raz pierwszy obejrzałem serial Czterej Pancerni i pies. Uśmiechnięty Grigorij przekonał mnie, że Gruzja…
Read More

Podróż 065: Gruzja cz.2 – Górna Swanetia, UNESCO #46 (709)

Północna Gruzja zawsze rządziła się własnymi prawami. Na rabunek odpowiadano rabunkiem, na gwałt gwałtem - a na zabójstwo zabójstwem...
Read More

Maratony Świata #078: Gruzja cz.1 – Lisi Trail Festival 2023

Start w maratonie w Gruzji jest marzeniem wielu biegaczy nie tylko z Polski. Zęby ostrzą sobie zwłaszcza Ci wszyscy wariaci, którzy marzą albo o pobiegnięciu maratonu w każdym kraju świata.
Read More

#Gruzja

Po powrocie do Polski z zagranicznych podróży staram się ułożyć sobie w głowie opinię o każdym z krajów które odwiedziłem. Częściowo robię to dla siebie – ale często także dla znajomych. Jak opisać w kilku słowach obcy kraj, jego zwyczaje i kulturę – tak, opinia była zwięzła i zrozumiała? Najprościej odwołać się do popularnych, znanych wszystkim porównań i wyobrażeń. Dla Gruzji wymyśliłem coś takiego:

Dzisiejsza Albania wygląda tak, jak Polska wyglądała w latach 90-tych. Natomiast dzisiejsza Gruzja wygląda tak, jak wyglądałaby obecnie Polska… gdyby nie weszła do Unii Europejskiej.

Gruzja z całą pewnością nie jest krajem zacofanym – ale nie jest też nowoczesnym. Kraj rozwija się wprawdzie w tempie wolniejszym niż kraje położone w Europie Środkowej, ale nie na tyle, by nie było czuć w nim wielkich zmian. Tutejsze wioski i miasteczka wciąż wyglądają jak Gliwice, Łódź czy Gorzów Wielkopolski… dwadzieścia lat temu. Przykładowo: środki komunikacji publicznej są toporne – ale tanie. Lasy są dzikie… i wciąż groźne. Drogi zaś… cóż… w tym przypadku można prostu napisać, że po prostu są;  takie jakie pamiętamy z Polski sprzed 20-25 lat – krzywe, dziurawe, pozbawione chodników i przejść dla pieszych. Remontowane są zaś w tempie gwarantującym tylko to, że nie psują się jeszcze bardziej.

Przez Gruzję podróżuje się powoli. Podróżuje się wygodnie (jeżeli lubicie siedzieć na własnym plecaku) – i wesoło (jeżeli śmieszą was bąki puszczane przez współpasażerów). Normalnym i nagminnym widokiem są krowy, kury i świnki pasące się na środku nie tylko wiejskich dróg i chadzające dumnie środkiem nawet uczęszczanych ulic. Zwierzęta te zresztą nie tylko spacerują, ale także na tych ulicach śpią i spędzają wolny czas. Na Gruzinach tern zwierzyniec nie robi żadnego wrażenia – po prostu trzeba wszystkie zwierzaki cierpliwie objeżdżać. Spacerujące zwierzęta dziwią tylko nas – europejskich dziwaków, którzy wierzą, że każda krowa, świnka i baran muszą być ostemplowane i skatalogowane. Gdy w Polsce na wsi szczeka pies, to wszyscy się dziwią „A gdzie jego właściciel?”. Gdy w Gruzji szczeka pies, wszyscy zastanawiają się „Na co on szczeka”?

 I to jest normalny świat za którym tęsknię. W Gruzji jest po prostu normalnie – tak, jak powinno być. Jak u babci na wakacjach, ze starych wspomnień i zdjęć. To nam – a nie im – standaryzowana krzywizna bananów poprzewracała w głowach.

Bo widzicie, w Gruzji jest tak: dzieci haratają w gałę na środku ulicy, dziur się nie łata, tylko je okrąża, a jak jabłko spadnie z drzewa to nie wyrzuca się go do śmieci, tylko je się podnosi i zjada razem z robakiem. No chyba, że szybciej do tego jabłka dobiegnie świnka z wolnego chowu. Jeżeli taka swobodna świnka zje waszemu dziecku kanapkę, to nikt nie wzywa policji.

Gruzja jest normalna… w większości aspektów. Gruzini są zaś tacy, jacy my chcielibyśmy być. I czasem niestety mam wrażenie, że nam się wydaje że jesteśmy. My deklarujemy, że jesteśmy otwarci – a Gruzini są otwarci. My chwalimy się przysłowiową gościnnością, a Gruzini po prostu są gościnni. Niby to samo – a jednak różnica. I podobnie jest z wieloma innymi sprawami: jak Gruzin śpiewa – to śpiewa. Jak tańczy, to tańczy. A jak kocha – to kocha…

Obejrzyj zdjęcia z wyprawy do Gruzji: