Doświadczenia militarne wyniesione z czasów Wojen Napoleońskich wskazywały, że jedną z najskuteczniejszych metod obrony terytorium – i najbardziej wymagającą dla strony atakującej – jest budowa nowoczesnych fortów artyleryjskich przystosowanych do długotrwałej obrony okrężnej. W połowie XIX wielu w Europie rozpoczęto budowy setek mniejszych i większych obiektów tego typu blokujących newralgiczne szlaki komunikacyjne. Jedną z takich twierdz znajdujących się na terenie dzisiejszej Polski, w dużym stopniu odrestaurowaną i udostępnioną do zwiedzania, znajdziemy w Giżycku, w krainie Wielkich Jezior Mazurskich.

Fort Boyen – bo taka jest prawidłowa nazwa twierdzy – wybudowano w latach 1844-1856 na wąskim przesmyku rozdzielającym jeziora Kisajno i Niegocin. Główną bronią twierdzy była silna artyleria, za pomocą której obrońcy mogli blokować dostęp do przesmyku a tym samym do Prus Wschodnich. I taki właśnie był strategiczny cel powstania tych fortyfikacji – wraz z innymi obiektami położonymi na linii północ-południe –  twierdza w Giżycku miała uniemożliwić armii ówczesnego Cesarstwa Rosyjskiego wdarcie się do Prus.

Wybudowana na planie 7-ramiennej gwiazdy twierdza bardzo długo czekała na możliwość sprawdzenia się w boju. Okazja nadarzyła się dopiero z chwilą wybuchu I wojny światowej: tutaj właśnie, pomiędzy wspomnianymi jeziorami Kisajno i Niegocin stanęła rosyjska armia maszerująca od północy w kierunku na byłe Księstwo Warszawskie i Warszawę. Rosyjskie dowództwo pod wodzą generała Aleksandra Samsonowa nie zdecydowało się jednak na szturm i straciło pod Giżyckiem kilka dni cennego czasu w oczekiwaniu na rozwój sytuacji. Nie umiejąc podjąć zdecydowanych działań, zablokowany Samsonow dał się dopaść idącym z odsieczą wojskom Hindenburga i stracił swoją armię w bitwie pod Tannenbergiem. Pod tym względem trzeba więc przyznać, że choć Giżycka Twierdza nie wzięła bezpośredniego udziału w walkach, to jako obiekt blokujący  i opóźniający natarcie Rosjan, wypełniła stawiane przed nią zadanie.

Jedną z ciekawostek dotyczących Fortu Boyen jest stacja gołębi pocztowych, która znajdowała się na jej terenie aż do końca wojny. Te doskonale orientujące się w przestrzeni ptaki przenosiły komunikaty i rozkazy z tutejszej twierdzy do Królewca, Poznania, Szczecina a nawet… Wrocławia! Do dziś zachowały się zabudowania stacji, niestety nie są odrestaurowane i nie ma możliwości zwiedzenia ich od wewnątrz.

Twierdza zajmuje powierzchnię około 100 hektarów i składa się z kilkudziesięciu obiektów udostępnionych w różnym stopniu do zwiedzania. Sam mur Carnota opasający fortyfikacje ma ponad dwa kilometry długości (2303 metry). By ułatwić jej zwiedzanie wyznaczone są na jej terenie trzy szlaki turystyczne różniące się między sobą długością, stopniem trudności oraz czasem niezbędnym do ich pokonania. Lubiący zwiedzać na własną ręką oczywiście bez problemu mogą penetrować wnętrza twierdzy także wg własnej kolejności, przydatne w tym celu będzie wyposażenie się jednak w mapę.

Twierdza nie brała udziału w bezpośrednich walkach toczonych podczas II wojny światowej. Wykorzystywana była jednak do różnego rodzaju działań pomocniczych – tutaj znajdowały się punkty zarządzające dostawami żywności do Wilczego Szańca pod Kętrzynem a w jej murach stacjonowały jednostki niemieckiego wywiadu. Na terenie fortów znajdował się także tajny ośrodek szkolenia jeńców radzieckich, którzy zdecydowali się przejść na stronię faszystowskich Niemiec. Szkolono tu między innymi generała Własowa oraz kadrę oficerską jego dywizji. Jak zeznawali przetrzymywani w twierdzy robotnicy przymusowi: „Bramą wjeżdżali rosyjscy jeńcy w radzieckich mundurach, a po pewnym czasie wyjeżdżali ukraińscy oficerowie w niemieckich mundurach… mówiący po rosyjsku”.

Przez kilkanaście lat po zakończeniu II wojny światowej Twierdza Giżycka wykorzystywana była przez Wojsko Polskie. Po opuszczeniu terenu przez ostatnie jednostki przez wiele lat znajdowały się tutaj liczne niewielkie zakłady przemysłowe i handlowe korzystające z zastanej infrastruktury, ale ostatecznie tereny fortów wyludniły się po zmianie ustroju na początku lat 90-tych. Przez kilkanaście lat opuszczone zabudowania były dewastowane i niszczone. Obecnie teren znajduje się w rękach Towarzystwa Miłośników Twierdz Boyen, które realizuje remonty, zabezpiecza teren oraz przywraca do życia kolejne budowle.

W twierdzy w okresie wakacyjnych odbywa się szereg imprez historycznych i kulturalnych, więc jeżeli planujecie spędzać letnie miesiące na żaglach w Giżycku, to warto zejść na ląd i odwiedzić ten niewątpliwie ciekawy zabytek architektury militarnej. Na jej zwiedzenie musicie przeznaczyć od dwóch do trzech godzin.

Twierdza w Giżycku nosi nazwę po jednym z jej pomysłodawców i inicjatorów budowy: po generale von Boyen. Jego imionami oraz elementami jego herbu nazwano także sześć bastionów fortu: Hermann, Ludwig, Leopold, Schwert, Recht oraz Licht. Władze Rzeczypospolitej zachowały te historyczne nazwy – co jest sporym wyjątkiem w przypadku tego typu obiektów.

Zdjęcia: Anna Sawińska