Dubrownik to jedno z najbardziej znanych miast leżących nad Adriatykiem oraz popularny wakacyjny cel niemal wszystkich, którzy zdecydowali się spędzić gorące letnie miesiące w Chorwacji. Każdego roku miasto to odwiedzane jest przez setki tysięcy turystów, którzy podziwiają jego potężne mury, klimatyczne wąskie uliczki liczne zabytki i muzea. Spacerując po Dubrowniku rzadko jednak poświęcamy chwilę czasu na poznanie najnowszej historii tego miasta, a szkoda bo będzie ona dla wielu z Was… niespodziewana.

Zaledwie trzydzieści lat temu w tym pięknym mieście trwały zaciekłe walki jugosłowiańskiej wojny domowej, podczas których znaczna część Dubrownika legła w gruzach. Zapraszam Was dziś do obejrzenia krótkiej galerii pokazującej miasto od strony, której nie znacie. Zdjęcia dokumentujące oblężenie miasta z lat 1991-1992 przypominają jak żywe obrazy z Powstania Warszawskiego…

4 maja 1980 roku w Lublanie umiera legendarny Prezydent Jugosławii – Josip Bros Tito. Twórca niezależności kraju, ale i zwolennik rządów „twardej ręki”. Dzięki prowadzonej przez niego spójnej polityce przez kilkadziesiąt lat wszystkie narody wchodzące w skład Socjalistycznej Federacyjnej Republik Jugosławii żyły we względnym spokoju. W jej skład wchodzili Słoweńcy, Chorwaci, Macedończycy, Serbowie, Czarnogórcy, Bośniacy, Albańczycy. Śmierć Tity spowodowała zachwianie równowagi w Jugosławii – poszczególne nacje tylko czekały na odpowiednią chwilę by ogłosić swoją niezależność.

Taki moment nadchodzi już wkrótce. W 1989 roku rozpada się blok państw komunistycznych. Jako pierwsze niepodległość proklamują Słowenia i Chorwacja (25 czerwca 1991 roku). W ich ślady kilka miesięcy później idzie Macedonia. W odpowiedzi na te deklarację wybucha wojna domowa, w której przeciwnikiem „buntowników” stają się roszczące sobie prawa do tradycji Jugosławii – Serbia i Czarnogóra.

Jednym z najbardziej znanych i znaczących epizodów wojny domowej staje się oblężenie Dubrownika. Liczące kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców miasto zamieszkałe jest w większości przez Chorwatów – Serbowie stanowią tutaj kilkunastoprocentową mniejszość. Jednak zachęcani przez jugosłowiańskich polityków proklamują oni powstanie na terenach Chorwacji tzw. „Republiki Serbskiej Krainy”. Wybuchają walki, podczas których mniej liczni Serbowie wspomagani są przez Armię Jugosłowiańską – dostarczana jest im broń, żołnierze, wsparcie logistyczne. W końcu dochodzi do otwartego konfliktu pomiędzy Chorwacją a dowodzonymi przez Serbów wojskami byłej Jugosławii.

Bitwa o Dubrownik rozpoczyna się 1 października 1991 roku. Do końca tego miesiąca całe miasto znajduje się już w oblężeniu: zarówno od strony lądowej jak i morskiej – od strony Adriatyku blokadę tworzy marynarka wojenna byłej Jugosławii. Rozpoczynają się także naloty lotnicze i bombardowania, które towarzyszyć będą oblężeniu przez kolejnych kilka miesięcy.

Plany Serbów wspieranych przez Czarnogórę są proste – odciąć południową Chorwację wraz z regionem Dubrownika od macierzy i wcielić ją ponownie do Jugosławii. I wszystko wskazuje na to, że będzie to prosta operacja na nieuzbrojonym przeciwniku. Siły Chorwackie w Dubrowniku są niewielkie, niecałych pięciuset żołnierzy, z czego zaledwie kilkudziesięciu przeszkolonych i uzbrojonych. Reszta to „pospolite ruszenie”. Tworząca się dopiero na północy i w środkowej części kraju Armia Chorwacka toczy w tym czasie ciężkie walki o rozsiane na swoim terytorium bazy wojskowe Armii Jugosłowiańskiej – nie ma odpowiednich sił by przyjść z pomocą oblężonemu miastu.

Głównym punktem oporu Dubrownika jest stary, pamiętający czasy napoleońskie Fort Imperial wznoszący się na wzgórzu nad miastem. To ta twierdza, która do dnia dzisiejszego spogląda na tysiące turystów, z miejsca w którym dziś znajduje się górna stacja kolejki linowej. Fort obsadzony jest przez kilkudziesięciu najlepiej wyposażonych żołnierzy, a jego dominująca pozycja z jednej strony blokuje podejścia do miasta, z drugiej jednak wystawia obrońców na ciągłe ataki.

Samo centrum Dubrownika wraz ze starym miastem jest wielokrotnie bombardowane przez samoloty oraz ostrzeliwane przez ciężką artylerię. Gdy pierścień oblężenia się zaciska – podobnie jak później w Sarajewie –  do walki włączają się także serbscy snajperzy. Miasto jest odcięte od świata. Jego port – tak dziś piękny, i tak chętnie fotografowany – płonie atakowany przez okręty marynarki Jugosłowiańskiej. 

Płonie także zabytkowe Stare Miasto, większość budynków pada łupem pocisków artyleryjskich różnych kalibrów. Ludność ukrywa się w piwnicach. Strażacy próbują gasi pożary – ale w czasie akcji ratowniczych są ostrzeliwani przez oblegających. Serbska Armia jest coraz bliżej, ale przegrywa wizerunkowo na arenie międzynarodowej – z całego świata płyną słowa potępienia.

Po trzech miesiącach walk zostaje utworzony morski korytarz humanitarny. Do Dubrownika wpływa pierwszy okręt z żywnością i wodą dla walczącego miasta, w drodze powrotnej statki zabierają na pokłady tysiące uchodźców. Wśród cywilów tworzone są listy osób przeznaczonych do ewakuacji. Łącznie przez następne kilka miesięcy drogą wodną ewakuowanych zostanie 15 tysięcy mieszkańców. Każdy taki transport poddawany jest rewizji przez blokujące Dubrownik okręty wojenne byłej Jugosławii. Wciąż zdarza się także, że wpływają one do portu i ogniem na wprost oraz za pomocą rakiet kierowanych ostrzeliwują centrum Starego Miasta.

Broniące Dubrownika oddziały Chorwackie są bardzo słabo uzbrojone. W mieście nie było żadnych składów broni, które można byłoby przejąć, więc początkowo uzbrojenie obrońców stanowi w dużym stopniu broń policyjna. Dowództwo chwyta się każdego pomysłu: używana jest broń myśliwska, z muzeum wyciągane są rosyjskie działa pamiętające czasy II wojny światowej. Sensację stanowi czołg T-34 który wyremontowano i przywrócono do życia. Zostaje on „dopancerzony” workami z piaskiem i walczy na pierwszej linii frontu oznaczony dumnym godłem Chorwacji.

Podobnie jak podczas Powstania Warszawskiego w Dubrowniku uzbrajane są domowymi sposobami także improwizowane samochody pancerne. Liczba chorwackich żołnierzy wzrasta do tysiąca. Powstaje ochotnicza marynarka wojenna, której marynarze nocami przepływają na łodziach motorowych przez kordon blokady i dostarczają do miasta broń i amunicję. Zaopatrują także Dubrownik w wodę pitną, gdyż jej ujęcia zostały zbombardowane i zniszczone przez samoloty serbskie już na początku oblężenia.

3 i 4 listopada 1991 roku miasto zostaje poddane kolejnym ciężkim bombardowaniom. Szczególnie silne ataki kierowane są na wciąż broniący się, górujący nad miastem Fort Imperial. 7 listopada wojska byłej Jugosławii wydają miastu ultimatum – ma skapitulować do południa. Miasto płonie, ale żądanie kapitulacji zostaje odrzucone.

Na początku grudnia rozpoczyna się kolejne natarcie na Fort Imperial. Obrońcy wzmocnieni zostają specjalną jednostką policji, ale natarcie prowadzone jest z wykorzystaniem ognia z moździerzy oraz czołgów T-55. W pewnym momencie chorwaccy żołnierze bronią się już wyłącznie we wnętrzach twierdzi a serbski 3 batalion 472. Brygady Zmotoryzowanej wychodzi na wzgórze – przed nimi otwiera się widok na leżący w dole Dubrownik.

Wtedy jednak chorwacki dowódca nakazuje położyć ogień artyleryjski na własne pozycje. Serbowie nie wytrzymują nawały ogniowej i wycofują się. Nigdy już nie uda im się dobrzeć bliżej centrum Dubrownika. Na pocieszenie udaje im się tego samego dnia zatopić pociskiem kierowanym największą jednostkę morską obrońców, uzbrojony kuter opancerzony „Sveti Vlaho”. 

W połowie grudnia działania zbrojne przybierają charakter bitwy pozycyjnej i zamierają. W odległej północnej i środkowej Chorwacji dobiega natomiast końca tzw. „bitwa o magazyny” w której Chorwatom udaje się ostatecznie zdobyć duże ilości sprzętu wojskowego z magazynów byłej Armii Jugosłowiańskiej. Armia Chorwacka wzmocniona przez zdobyte czołgi i działa, wyposażona w 180 tysięcy karabinów i duże zapasy amunicji, urasta do 200 tysięcy żołnierzy. Jednym z pierwszych jej celów jest przerwanie oblężenia Dubrownika.

Ciężkie walki o odzyskanie regionu wybuchają ponownie na początku kwietnia 1992 roku. Chorwaci wysadzają desanty morskie, odpychają kontratakujących Serbów. Jednocześnie wywierana jest nieustanna presja międzynarodowa na wojska byłej Jugosławii by odstąpiły od oblężenia. W kolejnych uderzeniach do końca maja Dubrownik zostaje odblokowany, a wojska Jugosłowiańskie odrzucone na wschód od miasta. Kończy się trwające 7 miesięcy oblężenie.

Podczas ostrzału artyleryjskiego prowadzonego z lądu, morza i z powietrza, zniszczone zostało 56 procent budynków Starego Miasta. W działaniach zbrojnych zginęło 417 Chorwackich żołnierzy i 165 żołnierzy po stronie Serbskiej. Śmierć poniosło około stu cywilów. Straty w kulturze i dorobku wieków są niewycenialne. Wprawdzie Dubrownik jako miasto szybko odbudowano, i dziś na jego ulicach nie znajdziecie już śladów po działaniach zbrojnych, to wielu dzieł sztuki, zabytków i obiektów muzealnych nie udało się odzyskać. Trafiły na czarny rynek i ślad po nich przepadł.

W Serbii do dziś można spotkać się z opiniami, że ostrzał Dubrownika był mistyfikacją. Zdjęcia pokazujące płonące miasto miały być efektem palenia opon samochodowych przez mieszkańców. Czterdzieści procent ankietowanych w Serbii uważało w 2010 roku, że nie wiadomo kto tak naprawdę bombardował Dubrownik. 

W starym „Forcie Imperial”, którego utrzymanie przez chorwackich obrońców miało decydujące znaczenia dla obrony całego miasta, dziś znajduje się Muzeum Bitwy o Dubrownik. Jeżeli będziecie zwiedzać miasto, pamiętajcie także o tym miejscu i jego historii.  Zwiedzenie muzeum zajmie Wam 30 minut, a z jego murów rozpościera się widok na wspaniały, wyleczony z ran Dubrownik.

Strona internetowa muzeum: Muzej Domovinskog rata Dubrovnik