Athassel Priory – czyli tytułowy Klasztor Athassel – znajduje się w południowej Irlandii, a wzniesiony został pod koniec XII-wieku (w 1271 roku?). Jest więc bardzo starym klasztorem; a także prawdopodobnie największym klasztorem w całej średniowiecznej Irlandii. Choć same zabudowania opactwa zajmowały teren niecałych dwóch hektarów, to jak wskazują wzmianki historyczne przylegające do niego miasto było dużo większe.
Klasztor był kilkukrotnie przebudowywany i unowocześniany. Niestety teren na którym go wzniesiono nie mógł pochwalić się szczególnie obronnymi walorami, i poza pobliską rzeczką Suir nie oferował zbyt wielkiej ochrony. Dlatego też zarówno miasto jak i sam klasztor były palone przez wrogich zdobywców nie mniej niż trzy razy: w 1319 roku, w 1329 roku oraz w 1581 roku. Ten ostatni pożar – połączony z łupieniem dóbr – nie miał już jednak większego znaczenia, jako że sam klasztor był od 1537 roku zlikwidowany. Także 1447 rok był dla klasztoru pełen nieszczęść, ale nie znalazłem bardziej wyczerpujących informacji na temat owych wydarzeń.
Od drugiej połowy XVI-wieku teren zajmowany przez miasto zaczął systematycznie pustoszeć, a dziś pozostała po zabudowaniach już tylko wściekle zielona, Irlandzka trawa. Pasą się tu krowy, płynie rzeczka, i jest całkiem ładnie – swojsko jak to na wsi. Teren nie jest ogrodzony, więc włóczyć się po ruinach można do woli, pilnując tylko by nie nadziać się na elektryczne pastuchy. Przechodząc przez kamienny most prowadzący do ruin pamiętajcie o zamknięciu furtki na skobel – by krowy nie weszły w szkodę.
Zwiedzanie zajmie Wam nie więcej niż 30 minut. Dach katedry już dawno temu zawalił się, a wewnątrz nawy głównej powstał… skromny cmentarz. To chyba najciekawsza „miejscówka” w tym miejscu: groby postawiono pośrodku opuszczonego i zawalonego kościoła, wprost pod gołym niebem.
Szczerze mówiąc, to trafiliśmy tu przypadkiem – wędrując palcem po mapie Irlandii. Można zatrzymać się na chwilę w drodze pomiędzy dwoma o wiele bardziej znanymi lokalizacjami: Rock of Cashel i Zamkiem Cahir. Jeżeli nie zdecydujecie się jednak na ten krok, to nic wielkiego nie stracicie.
I tyle.








