Podróż 085: Grecja cz.2 – Kreta: Potwory też mają uczucia…

Odstępy czasu pomiędzy moimi wizytami w galeriach sztuki można liczyć w dziesięcioleciach. Ale wczoraj – podczas zwiedzania jednego ze starych weneckich fortów na Krecie – pomyślałem sobie: aaaaa… wstęp do sali z jakimiś grafikami jest już w ramach biletu na zamek, to wejdę bo się zmarnuje !!! No i tak…

Matt Lombard

Po wejściu do pomieszczeń zajmowanych przez galerię przysłowiowa kopara opadła mi tak doszczętnie, że nawet zapomniałem przeczytać, kto jest autorem tych dzieł. Dopiero teraz, po powrocie do domu, odnalazłem informację, że artystą tym jest niejaki Matt Lombard – twórca specjalizujący się w tego typu trupich grafikach.

Postanowiłem wyrazić swoje skromne zdanie na temat jego „prac” – wszak artyści po to tworzą, by ich emocje były konsumowane. Otóż widzę dwie możliwe odpowiedzi na pytanie czym kieruje się osoba tworząca takie coś? Albo robi to dla sławy – chcąc dzięki przekroczeniu kolejnej bariery dobrego smaku i profanacji sacrum (jakim są ludzkie zwłoki) stać się znanym artystą – albo robi to, bo jest mocno pierdolnięta i głęboko zafiksowana na punkcie trupów. I oba powody budzą moją odrazę.

Matt Lombard

Zadałem sobie trud odnalezienia innych prac tego twórcy… i cóż… nie dam się przekonać do tego, że serie obrazów będących scenami z miejsc brutalnych morderstw czy samobójstw, to sztuka mająca za zadanie wzbudzać emocje lub rezonować. Ktoś, kto tworzy takie rzeczy – a nie da się tego zrobić w jeden dzień, tylko trzeba funkcjonować w tej perwersji bardzo długo – ma po prostu nasrane we łbie.

Oczywiście nie wątpię, że artysta znajdzie oddanych adoratorów swoich treści; myślę jednak, że będą to ludzie których podnieca widok okrucieństwa oraz perwersja martwych, zaszlachtowanych ciał. Ni chuja nie uwierzę zaś w to, że potwory też mają uczucia. Ktoś, kto podziwia pocięte nożem twarze ma najebane w mózgu niczym beczka kapusty, i jest po prostu chory. Nawet nie wiem, czy to się leczy. Oczywiście da się to oblec – jak wszystko – w jakąś zasłonkę filozofii, ale po co? Białe jest białe, czarne jest czarne, a pierdolnięte jest pierdolnięte.

I tyle.

Uwaga

Odwiedzając mój blog wspierasz istotę białkową. Moje opowieści powstają bez pomocy bzdur generowanych przez AI. Opowiadam wyłącznie o miejscach do których dotarłem samodzielnie – nie są to więc automatyczne, wyimaginowane, generatywne treści o smaku informacyjnej papki zalewające dzisiejsze media. Zastosowanie AI w dziennikarstwie to koniec sensu istnienia tego zawodu.

Grecja – więcej losowych materiałów z wypraw:

Publicystyka – więcej losowych materiałów z tej kategorii: