Czy mieliście kiedyś tak, że śni Wam się jak biegniecie? Prowadzicie w jakimś dziwnym biegu i nagle ni stąd, ni zowąd – jak to w śnie – okazuje się że biegniecie po jakichś dziwnych domach, pokojach, mieszkaniach? Łazicie po korytarzach i piwnicach, i odkrywacie – że się ZGUBILIŚCIE NA BIEGU?

Taki właśnie był mój bieg w Modlinie. Chyba najdziwaczniejszy w jakim brałem do tej pory udział. Jeden z najkrótszych, bo miał zaledwie niecałe 5 kilometrów długości… co nie znaczy, że raz dwa byłem na mecie. Zanim na nią trafiłem musiało w Wiśle upłynąć dużo wody. Tak. Zgubiłem się na biegu. W nocy. W jakimś niemającym końca budynku. Biegłem i biegłem, i nie było końca korytarzy i piwnic – jak we śnie 🙂

Tych, których nie interesuje historia Twierdzy Modlin zapraszam od razu do 19:30 filmu, gdzie będzie mniej opowiadania a więcej akcji. Ale tych wszystkich, którzy lubią historię – zapraszam do obejrzenia całego materiału.

Warto, bo nie wiadomo kiedy i WAM SIĘ COŚ TAKIEGO PRZYŚNI!