Przyzwyczajeni jesteśmy do myśli, że właścicielami zamków są królowie, książęta, możnowładcy – a w przypadku skromniejszych budowli – członkowie znamienitych rodów rycerskich. Tymczasem w historii średniowiecznej Europy zdarzało się i tak, że właścicielami potężnych twierdz byli… chłopi. No może nie jeden konkretny chłop, ale ich liczna wspólnota.

Tak zwane Chłopskie Zamki były szczególnie popularne na Bałkanach oraz na terenach średniowiecznego Siedmiogrodu i przylegających do niego regionów. Choć ich funkcje obronne niemal nie różniły się od ówczesnych twierdz pozostających we władaniu królów, książąt i magnatów, to różniła je jedna zasadnicza cecha – nie były przeznaczone do ciągłego zamieszkania i „rządzenia z ich wnętrz”. Nie były więc one obiektami rezydencjalnymi, w których co jakiś czas pojawiał się król lub inny możnowładca, by w ich wnętrzach rozstrzygać spory, udzielać audiencji, nadzorować koncentracji wojsk czy uczestniczyć w królewskich polowaniach. Zamki Chłopskie wykorzystywała wyłącznie lokalna ludność w chwilach wojennej zawieruchy.

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

Rola takich budowli była ściśle wyznaczona: stanowiły bezpieczne schronienie dla okolicznej ludności w momencie, gdy jej terytorium stawało się celem łupieżczych najazdów sąsiadów. Przez setki lat takie ataki były charakterystyczną – regularną niczym pory roku – formą wypraw wojennych obliczonych na zdobycie łupów i jeńców. Tradycję tę praktykowali wszyscy, którzy dysponowali mobilną siłą zbrojną zdolną do okresowych napaści: plemiona, królestwa, mniejsze i większe władztwa udzielne – oraz liczące sobie czasem nawet setki członków bandy rozbójnicze.

Napady na sąsiadów przeprowadzano zwykle albo wiosną – gdy tylko ustąpiły roztopy i pogoda pozwalała na długie przemarsze – albo tuż po letnich żniwach, kiedy można było liczyć na bogate łupy w formie płodów rolnych. W przypadku jesiennych napaści dużo łatwiejsze stawało się także zaprowiantowanie wojsk – atakujący żywili się po prostu tym, co zdobyli w mijanych wsiach i osadach.

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

Największym utrapieniem była systematyczność takich grabieżczych ataków – dziś powiedzielibyśmy, że można było według nich regulować zegarki. Wiosną chłop siał, późnym latem zbierał plony – a po żniwach przybywała zbrojna banda, która pozbawiała go wszystkiego, co w znoju i pocie wygospodarował. Jeżeli chłop przeżył wraz z rodziną taki najazd – i nie został ani zasieczony, ani sprzedany w niewolę – wraz z nadejściem zimy zaglądało mu w oczy widmo głodu. Jeżeli takie druzgocące gospodarkę inwazje zdarzały się rok do roku, wkrótce cały region popadał w biedę i wymierał.

Oczywiście tego rodzaju zagrożenie najczęściej występowało na pograniczach; doskonałym przykładem może być choćby średniowieczne Mazowsze, które przez kilka wieków stanowiło łupieżczy cel pogańskich Prusów, podstępnych Litwinów oraz wpół dzikich Jaćwingów. Innym tego typu regionem były tereny dzisiejszej Rumunii, a zwłaszcza Siedmiogrodu – w tym przypadku napastnikami byli zarówno Turcy Osmańscy, jak i Tatarzy.

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

Będąca bohaterem dzisiejszego artykułu Twierdza Chłopska w mieście Rasnov wzniesiona została na początku XIII wieku; jako konkretną datę wskazuje się lata 1211 – 1225. Lokalizację warowni ustalił podobno  Zakon Krzyżacki (ten sam, który został później przeniesiony do Polski), choć po samej obecności rycerzy uciekających z Ziemi Świętej nie pozostały do dziś żadne ślady. Fortecę wybudowano na 150-metrowym wzgórzu charakteryzującym się obszernym i w miarę płaskim szczytem – tuż przy mieście Rasnov.

Taka lokalizacja była niezbędna do osiągnięcia zakładanego celu: w przypadku zamków należących do władców wystarczała zwykle wysoka skała, na której wznoszono mury uzupełnione o strzeliste wieże i baszty – duża zwartość konstrukcji była plusem, gdyż do obsadzenia krótkich odcinków murów wystarczała nieliczna załoga, a bogactwa władcy można było złożyć bezpiecznie w cytadeli. Jednak w przypadku zamków chłopskich potrzebna była dużo większa przestrzeń: skarbem chłopów (i mieszczan) było bydło, płody rolne, wyposażenie warsztatów rzemieślniczych oraz liczne rodziny wraz z dobytkiem. Potrzeba było DUŻO miejsca.

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

I dlatego właśnie Twierdza Rasov zajmuje aż 11 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, oraz dzieli się na dwie części: dolny i górny zamek. Zamek dolny (także otoczony murem i wieżami) stanowił obszerny plac, na którym umieszczano żywy inwentarz wraz z niezbędnymi do jego przeżycia zapasami, a zamek górny stanowił „zapasową wioskę” pełną kamiennych domów i warsztatów; w chwilach zagrożenia inwazją wprowadzali się do niej okoliczni mieszkańcy. W twierdzach chłopskich nie było natomiast tak charakterystycznych dla zamków budowli jak rezydencja władcy, pałac biskupi czy klasztor.

Leżące u stóp twierdzy miasteczko Rasnov – wraz z otaczającymi je wsiami – miało nieszczęśliwą lokalizację wynikająca z bliskości Przełęczy Bran; miejsca będącego tradycyjną trasą przemarszów najeźdźczych armii nadchodzących z południa. Budowa zamku mogącego pomieścić tysiące cywilów była więc jedynym ratunkiem dla mieszkańców regionu – alternatywę stanowiła tylko emigracja w inne części kraju.

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

Mechanizm funkcjonowania obrony był bardzo prosty: na przełęczach i podejściach do miasta znajdowały się czujki, które alarmowały mieszkańców gdy tylko dostrzeżono jakiekolwiek oznaki nadchodzących wojsk. Wraz z nadejściem ostrzeżenia rozpoczynała się ewakuacja: chłopi przenosili się za mury zamku wraz ze wszystkim, co tylko udało im się unieść. Dołączali do nich mieszczanie, którzy jako bogatsi posiadali w górnym zamku swoje „zapasowe” domostwa. Zamykano bramy i czekano na rozwój sytuacji. Gdy wroga armia odchodziła, powracano do domów i na pola.

Twierdza Rasnov spełniła doskonale swoją rolę: nigdy nie została zdobyta szturmem – rekordowe oblężenie trwało aż trzy lata. Jedyną słabością zamku był brak dostępu do źródeł wody pitnej – przy krótkich oblężeniach obrońcy opierali się na zgromadzonych zapasach, a przy długich liczyć musieli na opady deszczu. Jednak w 1612 roku deszcze były bardzo rzadkie, i twierdza poddała się właśnie z braku wody. By nie doszło więcej do takiej sytuacji po odejściu wrogich wojsk rozpoczęto na zamku kopanie studni; ryto w gołej skale aż na głębokość 146 metrów. Kopanie studni trwało podobno 17 lat…

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

Po raz ostatni wykorzystano bojowo Zamek Rasnov w XIX wieku. W 1821 roku schronili się w nim pokonani powstańcy Wołoscy, a w latach 1848-1849 schronili się tu mieszkańcy miasta prześladowani przez… węgierskich rewolucjonistów. Była to ostatnia misja twierdzy związana z jej docelową funkcją obronną. W 1850 zamek został opuszczony i zaczął popadać w ruinę; mieszkał w nim już tylko samotny strażnik pełniący funkcję strażaka: obserwował miasto z góry, i gdy dostrzegł ogień – bił w dzwon alarmowy.

Z wykopaną studnią wiąże się legenda. Głosi ona, że do jej drążenia zatrudniono dwóch jeńców tureckich, którym obiecano wolność jeżeli dokopią się do źródła wody. Uwięzieni w wyrobisku pracowali oni wytrwale przez 17 lat, ryjąc dodatkowo w skale widoczne nawet dziś wersy z Koranu. Legenda ta ma dwa zakończenia: w pierwszym z nich zostają oni uwolnieni po zakończeniu pracy, w drugim przypadku zostają zabici, by nie zdradzić nikomu tajemnic twierdzy.

Rumunia - Cetatea Râșnov - Zamek Rasnov

Twierdza w Rasnov jest najsłynniejszym tzw. Chłopskim Zamkiem w Europie, i jednym z kilku znajdujących się na terenie dzisiejszej Rumunii. Innymi tego typu obiektami są zamki w Rupea, Calnic czy pełniące podobne funkcje kościoły warowne w Viscri, Prejmer, Biertan oraz w Dârjiu. Podobne obiekty spotkałem także podczas moich podróży w… Chinach, ale to już historia na odrębną opowieść.

Na spacer po twierdzy musicie przeznaczyć około dwóch godzin. Pod mury można podjechać od strony wschodniej samochodem; ja jednak polecam wjechać na wzgórze specjalną kolejką, której stacja początkowa znajduje się w leżącym w dolinie mieście Rasnov. Wagonik zatrzymuje się pod murami zamku, jednak by wejść do środka musicie podążać wąską i malowniczą ścieżką – do pokonania jest około 200 metrów. Podczas mojej wizyty w 2018 roku wstęp był bezpłatny, obecnie jest już biletowany. Aktualne informacje wskazują na to, że centralna część twierdzi zawierająca domostwa jest w remoncie; szkoda, bo było to najbardziej klimatyczne miejsce całego zamku.

I tyle.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Rumunia – więcej losowych materiałów z wypraw:

Kamień na Kamieniu – więcej losowych materiałów z tej kategorii: