Jadąc ze środkowej Szwajcarii na południe, ku granicy Włoch, musimy przedrzeć się przez masyw Alp. Wiedzie tędy kilka dróg, a jedna z nich – oznaczona numerem 13 – prowadzi przez średniowieczną Bellinzonę. Niecałe trzydzieści kilometrów na północ od tego miasta napotkamy strzeliste wzgórze wznoszące się pośrodku wąskiej, rzecznej doliny, a na nim imponujący zamek – Castello di Mesocco.

Jeżeli jesteście zmotoryzowani, to na podjęcie decyzji o postoju macie tylko kilkanaście sekund – zjazd na obszerny parking znajduje się zaledwie trzysta metrów za wylotem tunelu drogowego z którego się wynurzycie. Kiedy więc wyjedziecie spod góry i zobaczycie zamek, musicie reagować błyskawicznie – do kolejnego zjazdu jest aż osiem kilometrów; i trudno będzie Wam podjąć później decyzję o zawróceniu. Tak więc albo natychmiast zaciśniecie hamulec, albo zamek zostanie za Waszymi plecami…

Castello di Mesocco został wzniesiony około 1137 roku w celu zapewnienia militarnej kontroli nad alpejską drogą ciągnącą się wzdłuż rzeki Moezy. Nie była to pierwsza budowla stojąca w tym miejscu, jednak to właśnie w pierwszej połowie XII-wieku zamek otrzymał kształt i rozmiar, który zachował się do dnia dzisiejszego.

Szwajcaria, Castello di Mesocco

Umożliwiająca przejście przez Alpy dolina stanowiła zarówno żyłę złota, jak i przekleństwo dla władających nią rodów. Z jednej strony panowanie nad nią dawało szereg profitów – nie tylko finansowych – ale z drugiej kusiło bliższych i dalszych sąsiadów, by spróbować przejąć nad tym miejscem kontrolę. Dlatego też na zamku koszarowała zawsze liczna załoga, a patrole niemal w sposób ciągły patrolowały okolicę. Jak pokazała historia: tutejszy zamek łatwiej było kupić, niż zdobyć orężem. Zresztą do twierdzy przylgnęło określenie, że „możliwa jest do zdobycia jedynie zdradą lub głodem„.

Fortyfikacje zostały zniszczone w 1526 roku przez siły tzw. Trzech Lig. Ówcześni konfederacji uznali, że lepiej będzie spalić zamek (pozostający w ich rękach) niż ryzykować, iż w przyszłości wpadnie w ręce wrogów. W ten sposób zakończyła się niezbyt jak widać widowiskowa historia Castello di Mesocco. Pierwszą próbę renowacji podjęto dopiero po pierwszej wojnie światowej, a bardziej konkretne prace rozpoczęto w 1985 roku.

Szwajcaria, Castello di Mesocco

Moim zdaniem efekt jest taki sobie; typowy zresztą dla Szwajcarii, Niemiec czy Austrii. Znalazł się właściciel – Fundacja Zamku Mesocco – który wzniósł pośrodku zamkowego dziedzińca pasujący tu jak kwiatek do kożucha wielkogabarytowy biały namiot umożliwiający organizację wydarzeń firmowych i bankietów. Nie dziwie się – w końcu jesteśmy w Europie Zachodniej: tam, gdzie zarabianie pieniędzy jest najważniejsze. A na pewno wiecie, że Szwajcaria to już zupełnie Crème de la crème owej filozofii. I choć może jestem niesprawiedliwy, to trudno mi wykrzesać w sobie jakikolwiek entuzjazm na to, co zobaczyłem na miejscu.

Oczywiście ruiny zamku wyróżniają się dzięki przepięknej lokalizacji wśród wysokich gór wyrastających z każdej niemal strony; aczkolwiek najlepiej docenia się to dopiero z perspektywy lecącego drona. Alternatywą jest wspiąć się na któryś ze szczytów – z dołu cały ten urok jest praktycznie niezauważalny. Dookoła zamku są za to liczne i dobrze utrzymane tablice informacyjne, z których można dowiedzieć się wszystkiego, czego o takej budowli wiedzieć wypada: łącznie z prehistorią najbliższej okolicy – tę pracę domową odrobiono zdecydowanie na plus.

Podsumowując: zatrzymać się w trakcie podróży na krótkie zwiedzanie warto jeżeli akurat będziecie w okolicy – lub jeżeli jesteście uzależnieni od oglądania wszelakich twierdz. Zwiedzenie zajmie Wam około godziny. Wstęp jeżeli dobrze pamiętam był bezpłatny, ale mogę się mylić – podczas mojej wizyty na zamku szykowano właśnie kolejny bankiet, więc mogło tak być, iż przedarłem się niezauważony przez bramę wjazdową…

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Szwajcaria – więcej losowych materiałów z wypraw:

Kamień na Kamieniu – więcej losowych materiałów z tej kategorii: