W największym możliwym uproszczeniu – od którego skrzywią się z niesmakiem autorzy wszelakich turystycznych poradników typu Lonely Planet czy Pascal – Riwiera Francuska w Nicei to połączenie naszego Sopotu i Zakopanego. Choć brakuje tu stoisk z chińskimi zabawkami oraz śmierdzących punktów gastronomicznych z frytkami, to reszta jest w gruncie taka sama jak w Polsce.

Nicea, Riwiera Francuska

Na dość wąskiej plaży otoczonej betonozą słynnego deptaka – tzw. Promenady Anglików, czyli 7-kilometrowego bulwaru ciągnącego się wzdłuż Zatoki Aniołów – leżą ściśnięci niczym śledzie turyści. Sprawiają wrażenie jakby brali udział w konkursie na największego brzuchala (mężczyźni) oraz na najbardziej wyeksponowane cyce (kobiety). Zresztą nie bądźmy amiszami i nie bójmy się chwili szczerości – czasem jest na odwrót: to faceci mają tu kobiece argumenty, a kobiety męskie – jakby diabeł wrzucił wszystkich do jednego kotła i zamieszał kijem.

W odróżnieniu jednak od plaż nad Bałtykiem śródziemnomorski piasek jest dużo gorszej jakości (czyli jest grubszy, na kształt kamieni), za to ceny pizzy niższe. Januszom i Grażynkom może się nie tu spodobać: każdy niemal skrawek plaży zajęty jest przez wynajmowane za gruby hajs leżaczki z parasolkami. Jak w takich warunkach rozstawić parawan? Dzicz zupełna, przenajświętsza panienko – można skomentować. Na plaży rządzi zdrowa biznesowa zasada: chcesz się eksponować ludziom prosto w oczy ze swoimi walorami – wynajmij leżaczek. Jeżeli nie masz kasy, to możesz sobie popatrzeć na bogatszych od siebie z promenady; albo opalać się na stojaka.

Nicea, Riwiera Francuska

Młodych i wysportowanych dziewczyn z całego świata – do wyboru, do koloru – poszukujących szansy na złapanie bogatego kraba jest tu tyle, co komet w Obłoku Oorta. A ponieważ nie ma wydm, które oddzielałyby prezentacje fizycznych zalet od spojrzeń wędkarzy siedzących dystyngowanie w restauracjach, to zdziwiłbym się, gdyby ta taktyka awansu społecznego samolubnych genów była nieskuteczna. Zajadasz się makaronem, ciągniesz przez słomkę drinka, patrzysz – a przed Tobą właśnie pręży się kocimi ruchami przyszła czwarta żona.

Ogólnie to jednak ładna jest ta Nicea, nie narzekam. Domy ma ładne, uliczki ładne, a jak chcecie widoków – to za plecami ma spacerowe góry. Można połazić, pogapić się za darmo, postać lub posiedzieć (to już płatne). Jak ktoś jest dziwakiem, to nawet do wody można wejść – choć nie wiadomo za bardzo po co. Jest nawet port dla ekskluzywnych jachtów, gdzie można podejść i zrobić sobie fotkę z czyimś bogactwem – żeby potem pokazać znajomym „zoba gdzie byłem!”. Tak właśnie wyobrażam sobie XIX-wiecznych robotników fotografujących się na tle Pałaców Królewskich albo wieśniaków z XV-wieku pod Katedrą Norte-Dame. Zachwyt z cyklu ZOBA GDZIE BYŁEM jest wieczny – choć w poprzednich wiekach za aparaty fotograficzne robili malarze portreciści.

Kolejne miejsce z listy UNESCO odhaczyłem. Żona mnie pilnowała, więc nic nie zatentegowałem; sami rozumiecie. I tyle.

Nicea, Riwiera Francuska

Oficjalna notatka UNESCO:

Nicea, położona nad Morzem Śródziemnym, u podnóża Alp, w pobliżu granicy z Włochami, w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, odzwierciedla rozwój miasta poświęconego turystyce zimowej, wykorzystującego w pełni swój łagodny klimat i nadmorskie położenie, między morzem a górami.

Od połowy XVIII wieku miejsce to przyciągało coraz większą liczbę rodzin arystokratycznych i wyższych sfer, głównie brytyjskich, które rozwinęły zwyczaj spędzania tam zim. W 1832 roku Nicea, wówczas część Królestwa Sardynii, utworzyła „Consiglio d’Ornato”, która opracowała schemat planowania miasta i wymogi architektoniczne mające na celu uczynienie miasta atrakcyjnym dla obcokrajowców. W ten sposób „Camin dei Ingles”, skromna ścieżka, którą wzdłuż wybrzeża stworzyli brytyjscy zimowi goście w 1824 roku, stała się później prestiżową Promenadą Anglików.

Po przekazaniu miasta Francji w 1860 roku, dzięki połączeniu z europejską siecią kolejową, do miasta napływała coraz większa liczba zimowych turystów ze wszystkich krajów. Doprowadziło to do kolejnych etapów rozwoju nowych dzielnic poza średniowieczną starówką. Różnorodne wpływy kulturowe zimowych turystów oraz chęć jak najlepszego wykorzystania warunków pogodowych i nadmorskiego krajobrazu ukształtowały rozwój urbanistyczny i eklektyczny styl architektoniczny tych dzielnic, przyczyniając się do reputacji Nicei jako kosmopolitycznego kurortu zimowego.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Francja – więcej losowych materiałów z wypraw:

UNESCO – więcej losowych materiałów z tej kategorii: