Tzw. „Święte Lasy” zamieszkującego wschodnie wybrzeże Kenii ludu Mijikenda to kilkanaście zaskakująco niewielkich obszarów leśnych – często liczących zaledwie kilka hektarów – z których osiem (dziesięć) zostało w 2008 roku przyjętych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z perspektywy kilkunastu lat które minęły od tamtego wydarzenia trudno powiedzieć czym kierowano się przy ich iteracyjnym wyborze; dziś spróbuję opisać Wam jeden ze Świętych Lasów, który na listę UNESCO ostatecznie nie trafił.

Święty Las Kaya Tsolokero znajduje się na obszarze Junju, niecałe dwa kilometry na północ od znajdującej się w tej wiosce szkoły podstawowej którą opisywałem na moim blogu już kilkukrotnie w ramach wspólnej podróży z Klubem Sportowym Polskie Himalaje. W linii prostej Kaya Tsolokero odległy jest od wybrzeża Oceanu Indyjskiego zaledwie o sześć kilometrów – i z tego powodu jest chyba jednym z najłatwiej dostępnych świętych lasów; pozostałe lokalizacje znajdują się kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu.

Co istotne w odróżnieniu od Świętego Lasu Kaya Giriama – który opisywałem szczegółowo na blogu we wrześniu 2025 roku – do Kaya Tsolokero nie będziecie mieli problemów ze wstępem; lokalizacja przygotowana jest na przyjęcie turystów. Aby wejść do Kaya Giriama musiałem najpierw uzyskać zgodę rady starszych wioski, co z przyczyn oczywistych dla wielu osób zdecydowanie wykracza poza ich strefę komfortu. W artykule wrześniowym opisałem także dość dokładnie samą historię Świętych Lasów Ludu Mijikenda, więc po historyczne informacje – by ich nie dublować – zapraszam TUTAJ

Kenia, Święty Las Kaya Tsolokero

Kaya Tsolokero jest niewielkim lasem – w Europie powiedzielibyśmy wręcz, że jest malutkim miejskim parkiem; oazą zieleni pośrodku blokowisk. Cały tutejszy las to przestrzeń gęstej roślinności o wymiarach zaledwie około 1 kilometra na 250 metrów! A mimo to można się tutaj zgubić: gdyby nie wyznaczone ścieżki przecinające kolejne warstwy roślinności, to ciężko byłoby komukolwiek przedrzeć się z jednego krańca lasu na drugi. To właśnie ta niesamowita gęstość roślin sprawiała, że lasy te nadawały się w XV-XVII wieku idealnie jako miejsca ucieczki i ukrycia. Oczywiście z obejściem go dookoła nie mielibyście już dziś żadnego problem.

Lasem opiekuje się kilkanaście osób, mieszkańców sąsiadującej z nim osady. Dzięki współpracy z branżą turystyczną (brawa dla Pani Iwony Kotuły z Klubu Polskie HImalaje) w ten sposób nie tylko zapewniają sobie oni środki do życia, ale także chronią resztki dzikiej gęstwiny dbając o zachowanie tego historycznego miejsca w możliwie pierwotnym stanie.

Kenia, Święty Las Kaya Tsolokero

Członkowie plemienia starając się ściągnąć do tej niewielkiej enklawy roślin kilka dzikich zwierząt: w tym celu wykopali nawet sztuczną sadzawkę, do której każdego dnia dolewają wodę. Liczą na to, że w perspektywie kilku najbliższych lat uda się im w ten sposób skusić kilka większych afrykańskich zwierząt do „przeprowadzki”; na razie udało im się to z kilkunastoma ptakami oraz rojem dzikich pszczół. Pozostaje mi trzymać kciuki i podziwiać ich optymizm.

Pośrodku lasu znajduje się święte miejsce cmentarne z kilkoma drewnianymi posążkami Przodków. Rzeźby są zadbane, postawione w równym rzędzie, mają po 20-40 centymetrów wysokości. Wyglądają nieco turystycznie, ale są prawdziwe – jeżeli Wam to jednak przeszkadza, to wystarczy kucnąć za co większymi drzewami i dokładnie przeszukać okolicę. Pod jednym z nich powinien leżeć jeszcze jeden oryginalny stary drewniany posążek, a może nawet kilka. Znajdziecie go na mojej fotografii.

Kenia, Święty Las Kaya Tsolokero

Jeżeli dotrzecie tutaj sami, to skorzystajcie z usług przewodnika – nie trzeba znać żadnego języka; za 2-3 dolary oprowadzi Was on na migi po najważniejszych punktach leśnego labiryntu – i co najważniejsze przypilnuje, żebyście nie weszli w gniazdo wspomnianych dzikich pszczół. Jeżeli zaś będziecie w większej grupie, to macie możliwość spróbować – za niewielkim negocjowalnym datkiem – namówić członków plemienia na tradycyjne tańce i muzykę; choć lepiej zaplanować taki pokaz z wyprzedzeniem. Lokalni mieszkańcy chętnie opowiedzą Wam też o lokalnych roślinach leczniczych, spożywczych, a także o tych, które nadają się do uśmiercenia nielubianego sąsiada.

Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać o Kaya Tsolokero; z pewnością nie jest to miejsce dzikie i opuszczone. Jak widać na zdjęciach jest ono dość turystyczne, ale film wyszedł fajny więc myślę, że o ile tylko będziecie w tej okolicy to warto tu zawędrować. Niestety trudno mi powiedzieć jak jest w innych świętych lasach, bo zwiedziłem tylko dwa – więc czy przeważają wśród nich takie właśnie turystyczne miejsca jak Święty Las Kaya Tsolokero, czy raczej zupełnie niemal pierwotne i nieprzystępne jak Święty Las Kaya Giriama? Tego nie wiem.

I tyle. Miłego oglądania!

PS. Na zakończenie przypominam, że artykuł o drugim świętym lesie – Kaya Giriama – znajdziecie TUTAJ

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Przyroda – więcej losowych materiałów z tej kategorii:

Kenia – więcej losowych materiałów z wypraw: