Święty Las Kaya Tsolokero znajduje się na obszarze Junju, niecałe dwa kilometry na północ od znajdującej się w tej wiosce szkoły podstawowej którą opisywałem na moim blogu już kilkukrotnie w ramach wspólnej podróży z Klubem Sportowym Polskie Himalaje. W linii prostej Kaya Tsolokero odległy jest od wybrzeża Oceanu Indyjskiego zaledwie o sześć kilometrów – i z tego powodu jest chyba jednym z najłatwiej dostępnych świętych lasów; pozostałe lokalizacje znajdują się kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu.
Co istotne w odróżnieniu od Świętego Lasu Kaya Giriama – który opisywałem szczegółowo na blogu we wrześniu 2025 roku – do Kaya Tsolokero nie będziecie mieli problemów ze wstępem; lokalizacja przygotowana jest na przyjęcie turystów. Aby wejść do Kaya Giriama musiałem najpierw uzyskać zgodę rady starszych wioski, co z przyczyn oczywistych dla wielu osób zdecydowanie wykracza poza ich strefę komfortu. W artykule wrześniowym opisałem także dość dokładnie samą historię Świętych Lasów Ludu Mijikenda, więc po historyczne informacje – by ich nie dublować – zapraszam TUTAJ
Kaya Tsolokero jest niewielkim lasem – w Europie powiedzielibyśmy wręcz, że jest malutkim miejskim parkiem; oazą zieleni pośrodku blokowisk. Cały tutejszy las to przestrzeń gęstej roślinności o wymiarach zaledwie około 1 kilometra na 250 metrów! A mimo to można się tutaj zgubić: gdyby nie wyznaczone ścieżki przecinające kolejne warstwy roślinności, to ciężko byłoby komukolwiek przedrzeć się z jednego krańca lasu na drugi. To właśnie ta niesamowita gęstość roślin sprawiała, że lasy te nadawały się w XV-XVII wieku idealnie jako miejsca ucieczki i ukrycia. Oczywiście z obejściem go dookoła nie mielibyście już dziś żadnego problem.
Lasem opiekuje się kilkanaście osób, mieszkańców sąsiadującej z nim osady. Dzięki współpracy z branżą turystyczną (brawa dla Pani Iwony Kotuły z Klubu Polskie HImalaje) w ten sposób nie tylko zapewniają sobie oni środki do życia, ale także chronią resztki dzikiej gęstwiny dbając o zachowanie tego historycznego miejsca w możliwie pierwotnym stanie.
Członkowie plemienia starając się ściągnąć do tej niewielkiej enklawy roślin kilka dzikich zwierząt: w tym celu wykopali nawet sztuczną sadzawkę, do której każdego dnia dolewają wodę. Liczą na to, że w perspektywie kilku najbliższych lat uda się im w ten sposób skusić kilka większych afrykańskich zwierząt do „przeprowadzki”; na razie udało im się to z kilkunastoma ptakami oraz rojem dzikich pszczół. Pozostaje mi trzymać kciuki i podziwiać ich optymizm.
Pośrodku lasu znajduje się święte miejsce cmentarne z kilkoma drewnianymi posążkami Przodków. Rzeźby są zadbane, postawione w równym rzędzie, mają po 20-40 centymetrów wysokości. Wyglądają nieco turystycznie, ale są prawdziwe – jeżeli Wam to jednak przeszkadza, to wystarczy kucnąć za co większymi drzewami i dokładnie przeszukać okolicę. Pod jednym z nich powinien leżeć jeszcze jeden oryginalny stary drewniany posążek, a może nawet kilka. Znajdziecie go na mojej fotografii.
Jeżeli dotrzecie tutaj sami, to skorzystajcie z usług przewodnika – nie trzeba znać żadnego języka; za 2-3 dolary oprowadzi Was on na migi po najważniejszych punktach leśnego labiryntu – i co najważniejsze przypilnuje, żebyście nie weszli w gniazdo wspomnianych dzikich pszczół. Jeżeli zaś będziecie w większej grupie, to macie możliwość spróbować – za niewielkim negocjowalnym datkiem – namówić członków plemienia na tradycyjne tańce i muzykę; choć lepiej zaplanować taki pokaz z wyprzedzeniem. Lokalni mieszkańcy chętnie opowiedzą Wam też o lokalnych roślinach leczniczych, spożywczych, a także o tych, które nadają się do uśmiercenia nielubianego sąsiada.
Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać o Kaya Tsolokero; z pewnością nie jest to miejsce dzikie i opuszczone. Jak widać na zdjęciach jest ono dość turystyczne, ale film wyszedł fajny więc myślę, że o ile tylko będziecie w tej okolicy to warto tu zawędrować. Niestety trudno mi powiedzieć jak jest w innych świętych lasach, bo zwiedziłem tylko dwa – więc czy przeważają wśród nich takie właśnie turystyczne miejsca jak Święty Las Kaya Tsolokero, czy raczej zupełnie niemal pierwotne i nieprzystępne jak Święty Las Kaya Giriama? Tego nie wiem.
I tyle. Miłego oglądania!
PS. Na zakończenie przypominam, że artykuł o drugim świętym lesie – Kaya Giriama – znajdziecie TUTAJ