Podróż 047: Niemcy cz.1 – Stare miasto w Wismar, UNESCO #22 (1067-002)

Wismar Wismar, i po Wismar – tak chciałbym podsumować moją krótką, bo zaledwie kilkugodzinną wizytę w niemieckim Wismar. I wiecie co? Tak właśnie podsumuję. Przyjechałem, „pstrykłem” kilka fotek, i pojechałem. Co tu dużo rozwodzić się w temacie, że mi się nie podobało? No nie podobało. I już.

Niemcy, stare miasto w Wismar

Liczące sobie 42 tysiące mieszkańców Wismar to stare, pierwotnie jeszcze słowiańskie miasto. Z całą pewnością bez większego wysiłku dałoby się napisać o nim całkiem ciekawy artykuł, gdyby tylko się do tego porządnie przyłożyć. Ale co zrobić, gdy po prostu takie miejsca mi nie imponują? No ładne są: kolorowe, z historią tego i owego, mają to i tamto, a na dokładkę żyli tu tacy i inni. Tylko że takie miasta mnie po prostu nudzą – tym bardziej, gdy nie są… zrujnowane. Bo zrujnowane to od razu inna para kaloszy! I choć Wismar było zniszczone (na skutek humanitarnych bombardowań podczas II wojny światowej) to ktoś się wziął, i je odbudował. Teraz jest ładne i ciche. Kolorowe i nudne.

Mają więc teraz w tym Wismarze nowe stare miasto, mają brzeg Bałtyku, rzeczkę mają. Atrapy tego i owego. I mają spacerujących turystów w wieku emerytalno – rentowym. Kocie łby, mur pruski, młyn oraz przystań dla statków. Statków,  które chociaż są nowe, to też udają stare. Żeby przynajmniej Ci emeryci tak udawali starych… ale nie – emeryci są akurat prawdziwi. Snują się i stękają. I obsiadają ławki jak jakieś gołębie.

Zatrzymałem się w Wismar z jednego tylko powodu. By zaliczyć. Zaliczyć obiekt UNESCO i strzelić mu kilka fotek dla dokumentacji. Nie zamierzam odwiedzić wszystkich obiektów UNESCO na świecie, ale na wszelki wypadek – skoro już przejeżdżałem blisko – to wolałem odwiedzić i mieć z głowy. A bo to wiadomo, co mi za kilka lat strzeli do głowy? Jakbym miał znowu specjalnie tutaj przyjechać, to bym się wściekł.

Niemcy, stare miasto w Wismar

Gdyby nie to UNESCO, to śmignąłbym obwodnicą Wismaru niczym rączy koń. Ale co bym wtedy, ja w przyszłości, pomyślał o sobie – mnie dzisiejszym? Wyobraźmy sobie, że stoję przed szanowną komisją rekordów Guinessa i mówię: byłem we wszystkich miejscach UNESCO na świecie! A oni patrzą, patrzą i bum: A we Wismar był?

Ale bym złorzeczył! A tego przecież nie chcemy.

Aha. Oczywiście Wismar ma też Polski epizod. Jak podaje Wikipedia podczas wojny trzydziestoletniej, czyli w latach 1628–1632 znajdowała się tutaj baza floty wismarskiej, której podstawą była stacjonująca tu od 8 lutego 1629 polska flota wojenna króla Zygmunta III Wazy. Szwedzi miasto oblegli, i 22 stycznia 1632 Wismar skapitulował – a cała polska flota została przez Szwedów przejęta. Była nasza, została Szwedzka.

Jaki z tego wniosek? Taki, że trzeba patrzeć, gdzie cumujecie swoją flotę. Może to Was czegoś nauczy, jakbyście kiedyś zdecydowali się zacumować swoją flotę w każdym kraju świata. W Wismar nie cumujcie, bo Szwedzi zabiorą. Swoją drogą to dziwne; zawsze myślałem, że sportem narodowym Szwedów jest palenie zamków, a tu proszę – mają także inne zainteresowania. Zabierają floty.

I tyle.

Stój! Wróć! Zapomniałem! Coś mi się podobało! Świnie! Świnie były panie fajne! No dobra, niech będzie, że prosiaki…

I tyle!

Niemcy, stare miasto w Wismar

Oficjalna notatka UNESCO:

Średniowieczne miasta Wismar i Stralsund położone na wybrzeżu Bałtyku w północnych Niemczech były głównymi ośrodkami handlowymi Ligi Hanzeatyckiej w XIV i XV wieku. W XVII i XVIII wieku stały się szwedzkimi ośrodkami administracyjnymi i obronnymi na ziemiach niemieckich. Przyczynili się do rozwoju charakterystycznych typów budowli i technik gotyku ceglanego w regionie bałtyckim, czego przykładem jest kilka ważnych ceglanych katedr, ratusz w Stralsundzie oraz seria domów mieszkalnych, handlowych i rzemieślniczych, reprezentujących jego ewolucję na przestrzeni kilku wieków.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Niemcy – więcej losowych artykułów z podróży:

UNESCO – więcej losowych artykułów z tej kategorii: