Klasztor ulokowano na szczycie wzgórza, którego północne zbocze wznosi się tuż nad taflą jeziora. W jego wschodniej części znajduje się niewielka równina, na której znajdują się tajemnicze źródła krystalicznie czystej wody – Black Drin River Springs – pochodzące prawdopodobnie (jak dowodzą geolodzy) ze znajdującego się kilkanaście kilometrów dalej na wschód Jeziora Prespa. Jego lustro wody położone jest wyżej niż Jezioro Ochrydzkie, dzięki czemu różnica ciśnienia pozwala na naturalne pompowanie podziemnych wód z jednego zbiornika wodnego do drugiego.
Kamień węgielny pod klasztor położył uczeń słynnych słowiańskich apostołów – Cyryla i Metodego – niejaki Naum z Ochrydy, zwany też Naumem z Presławia. Urodzony w 830 roku zmarł w 910 roku, i został pochowany właśnie w tym klasztorze; co ułatwiło zmianę jego pierwotnej nazwy na jego imię. W ten sposób Monastyr Świętego Nauma zdobywszy swojego indywidualnego świętego patrona – w dodatku pierwszego świętego bułgarskiego – stał się popularnym przez kilkaset kolejnych lat miejscem pielgrzymek.
Jak czytamy w „Żywocie Nauma” spisanym przez jednego z jego uczniów:
[…] Naum i Klemens przybyli do krain iliryjskich i lichnidzkich. W górach Devol , na końcu Jeziora Ochrydzkiego, pomiędzy rzekami, Naum założył duży klasztor i kościół poświęcony Archaniołowi Michałowi i wszystkim mocom niebieskim, za fundusze i na polecenie pobożnego cara Bułgarii Michała Borysa i jego syna cara Symeona […]
Przez kolejne stulecia klasztor przechodził zmienne koleje losów, zgodne z ogólnymi historycznymi zmianami dokonującymi się na Bałkanach. W 1870 roku wybuchł w nim pożar, który strawił cały klasztor z wyjątkiem najstarszego kościoła. Tak więc wszystkie zabudowania, które zobaczycie podczas jego zwiedzania nie są oryginalne – z wyłączeniem centralnie umieszczonego kościoła bizantyjskiego. W nim to właśnie ocalały piękne malowidła ścienne, które są dziś najcenniejszym zabytkiem wchodzącym w skład kompleksu.
I to zasadniczo to tyle. Nie dokopałem się do żadnej legendy, która opowiadałaby o smokach, złych wilkach czy niemniej groźnych dziewicach krążących po okolicy – co jest dziwne, bo miejsce ma swój potencjał choćby ze względu na owe tajemnicze krasowe źródła bijące u stóp klasztoru. Czy tak trudno wymyślić opowieść o tajemniczym świetle widocznym tylko podczas bezksiężycowych nocy? Albo o rubasznym śpiewie wydobywającym się z podziemi i kuszącym mnichów? Ostatecznie choćby o jakiejś bułgarskiej Wandzie, co nie chciała Turka za męża, więc rzuciła się ze szczytu klasztoru do wód jeziora? Jestem zawiedziony.
Miejsce jest bardzo turystyczne, i o czym warto pamiętać nie pełni już funkcji klasztornych. Dociera tu bardzo dużo turystów podróżujących po Macedonii, ale także od strony Albanii – przejście graniczne znajduje się zaledwie czterysta metrów dalej. Nie jest to jednak miejsce, które „wyrywa z kapci” – na mnie nie zrobiło jakiegoś szczególnego wrażenia. Są parkingi, bilety, sklepy z pamiątkami – jak to w okolicach każdej szanującej się świątyni.
Klasztor nie jest także obiektem bezpośrednio wpisanym na listę UNESCO, ale znajduje się na obszarze UNESCO pod nazwą Dziedzictwo naturalne i kulturowe regionu ochrydzkiego – i na tej podstawie używa symboli UNESCO.
I tyle.
Jezioro Ochrydzkie, będące niezwykłym zjawiskiem naturalnym, stanowi schronienie dla licznych endemicznych gatunków słodkowodnej fauny i flory, datowanych na okres trzeciorzędu. Położone nad brzegiem jeziora miasto Ochryda jest jedną z najstarszych osad ludzkich w Europie. Zbudowane głównie między VII a XIX wiekiem, znajduje się tu najstarszy słowiański klasztor (św. Pantelejmona) i ponad 800 ikon w stylu bizantyjskim, datowanych na okres od XI do końca XIV wieku. W płytkich wodach w pobliżu brzegów jeziora znajdują się trzy stanowiska świadczące o obecności prehistorycznych osad na palach, a na niewielkim półwyspie Lin znajdują się pozostałości wczesnochrześcijańskiego kościoła założonego w połowie VI wieku.