Docierając do obiektów UNESCO rozsianych po całym świecie z tyłu głowy zawsze mam świadomość, że muszę to zrobić także z naszymi, polskimi zabytkami – wszak mamy ich w naszym kraju aż czterdzieści siedem. Co może wydać się zaskakujące… nie płonę ku temu zadaniu entuzjazmem. No bo sami pomyślcie: jak mam opisać Warszawę, Toruń, Gdynię czy Kraków – miejsca, w których imprezowałem przez pół życia? Po sześciu latach istnienia mojego bloga, i po zwiedzeniu ponad trzystu obiektów UNESCO w kilkudziesięciu krajach (oraz opisaniu 123 z nich), z Polskich reprezentantów zamieściłem tu zaledwie jeden – Kopalnię Soli w Bochni. Zupełnie nie idzie mi ta robota!
Strefa Krakowa objęta przestrzenią UNESCO liczy sobie aż 149 hektarów – kolejne 900 hektarów to tak zwana strefa buforowa; dużo jak na miasto. W obszarze tym znajduje się całe Stare Miasto, czyli zwarty system kamienic, które kiedyś znajdowały się wewnątrz murów miejskich – oraz Wzgórze Wawelskie i położona na południowy-wschód od niego dzielnica Kazimierz. Gdyby ktoś chciał ambitnie opisać znajdujące się w tej przestrzeni zabytki, to śmiało mógłby założyć osobnego bloga…
I dlatego po Krakowie po prostu się przespacerowałem. Zrobiłem także kilkadziesiąt zdjęć nie czując żadnego napięcia, że coś muszę – wszak i tak bym nie podołał zadaniu; żeby obstrykać tutejsze smaczki i choćby obowiązkowe miejsca, trzeba byłoby spędzić w Krakowie kilka tygodni. Plan „na zaliczenie” miasta miałem więc prosty – najprostszy z możliwych: wszedłem Bramą Floriańską, okrążyłem rynek Starego Miasta wraz z Bazyliką Mariacką i Sukiennicami, dospacerowałem się powoli do Zamku na Wawelu, i pomachałem ziejącemu ogniem Smokowi Wawelskiemu. Sam Wawel zostawiłem na inną okazję, gdyż to miejsce zasługuje na poświęcenie mu całego, odrębnego dnia.
Zdjęcia wyszły jak wyszły, pstrykałem typowo dla zaliczenia: trochę tego, trochę tamtego. Nie robiłem w tym czasie żadnych emocjonalnych uuuu [!], czy oooo [!] – przecież już tyle razy tutaj byłem. Dreszcz nudy przebiega przez mój umysł gdy pomyślę, że taka sama wędrówka czeka mnie po starych miastach w Warszawie i w Toruniu. I wcale nie wynika to z jakiegoś niskiego poziomu obiektów – po prostu w każdym z tych miast mieszkałem, więc jestem to nich tak przyzwyczajony, że warszawska Syrenka musiałaby machnąć ogonem, bym zwrócił na nią jakąkolwiek uwagę.
Tak czy inaczej Kraków zaliczyłem i opisałem, i pcham ten podróżniczy wózek do przodu. Obiecuję, że następny wpis na blogu będzie bardziej entuzjastyczny!
Historyczne centrum Krakowa, dawnej stolicy Polski, leży u stóp Zamku Królewskiego na Wawelu. To XIII-wieczne miasto kupieckie szczyci się największym w Europie rynkiem oraz licznymi zabytkowymi kamienicami, pałacami i kościołami o wspaniałych wnętrzach. Kolejnym dowodem fascynującej historii miasta są pozostałości XIV-wiecznych fortyfikacji oraz średniowieczna dzielnica Kazimierz z zabytkowymi synagogami w południowej części miasta, Uniwersytetem Jagiellońskim i gotycką katedrą, w której pochowani są królowie Polski.