Jeżeli nazywasz się Padikary Mudaliyara Nanayakkary Rajawasali Appuhamilage Don Arthura de Silvy Wijesinghe Siriwardeny to musisz być przygotowany na jedno – ze względu na samo choćby nazwisko nawet po Twojej śmierci dom, w którym mieszkałeś, będzie słynny i chętnie odwiedzany przez zupełnie Ci obcych ludzi. A gdy jeszcze jego opłakany stan sprawi, że będzie on malowniczy niczym zaginiona świątynia wprost z kart komiksów – od tłumów miłośników urbexu nigdy się on nie opędzi…

Sri Lanka Richmond Castle

Pan Padikary Mudaliyara Nanayakkary Rajawasali Appuhamilage Don Arthura de Silvy Wijesinghe Siriwardeny to lankijski bogacz i arystokrata, który urodził się w 1889 roku, a zmarł w 1947. Jego życie przypadło na okres brytyjskiego panowania nad wyspą Cejlon – zwaną dziś Sri Lanką. Młodość spędził w Wielkiej Brytanii sycąc swój umysł zasadami angielskiego dobrego wychowania; z sukcesami, gdyż jako członek znacznego lankijskiego rodu otrzymał w wieku 24 lat Złoty Miecz – symbol królewskiej akceptacji i uznania. Zaszczyt ten pomógł mu wkrótce po powrocie na Cejlon uzyskać funkcję prezesa Stowarzyszenia Naczelników Cejlonu.

Jak głosi legenda to właśnie podczas pobytu w Anglii bohater dzisiejszego artykułu poznał indyjskiego Maharadżę – Raja Rajeswara Sethupathi. Kolega ze szkolnej ławki mógł pochwalić się posiadaniem pięknego wiejskiego domu w stylu kolonialnym, i na skutek jego opowieści nasz  Padikary Mudaliyara Nanayakkary Rajawasali Appuhamilage Don Arthura de Silvy Wijesinghe Siriwardeny zapragnął mieć taki sam dom; poprosił nawet współstudenta o przekazanie planów budowli, by móc wybudować sobie identyczny na Cejlonie. Do transakcji jednak nie doszło z przyczyn prestiżowych.

Sri Lanka Richmond Castle

Niezrażony Sriwarden uciekł się do podstępu i sprokurował „przyjacielską” wizytę w Indiach, w którą zabrał potajemnie dwóch architektów udających swoich pomocników – ci zaś skrupulatnie skopiowali na żywo plany rezydencji Maharadży, by po powrocie na Cejlon móc przystąpić do budowy kopii.

Położony w sercu lasów palmowych Richmond Castle wzniesiono na wzgórzu, kilkaset metrów od żwawo płynącej rzeki Kalu Ganga. Willa posiada dwa piętra z szesnastoma pokojami oraz 99 drzwiami i 34 oknami. Na jej budowę specjalnie sprowadzano drogie materiały z Europy i kolonii. Efekt jak na lokalne warunki był imponujący – była to niewątpliwie jedna z najświetniejszych budowli rezydencjalnych należących na początku XX-wieku do tubylczych lankijskich rodów.

Budowę zakończono w 1910 roku, w sam raz na niezwykłą uroczystość – ślub właściciela z przeznaczoną mu narzeczoną – Clarice Matildą Maude Suriyabandara. Do dziś pałacowe pokoje zdobią liczne pamiątkowe, czarno-białe zdjęcia z tego wydarzenia. Widzimy na nich szczęśliwą młodą parę, przed którą świat – jak się wydawało – za sprawą zgromadzonych bogactw i pochodzenia – stał otworem.

A jednak małżeństwo nie spełniło pokładanych w nim przez nowożeńców nadziei. Spędzili ze sobą 32 lata, aż do 1942 roku, kiedy to małżonka opuściła willę i wybrała stan zakonny w klasztorze w Thimbirigasyaya. Okazało się, że para nie mogła mieć dzieci – wszelkie próby spłodzenia potomka spełzły na niczym. Przybity odejściem żony mężczyzna także wkrótce opuścił wspaniałą rezydencję; do końca życia mieszkał samotnie w hotelu Queens w górskiej miejscowości Kandy, gdzie zmarł 8 lipca 1947 roku.

Sri Lanka Richmond Castle

Przed śmiercią bogacz spisał testament, w którym przeznaczył pałac na cele charytatywne, pod zarząd Kuratora Publicznego Sri Lanki. W budynkach gospodarczych przylegających do tylnego wejścia otwarto dom opieki dla sierot płci męskiej.

Przez kolejne niemal osiemdziesiąt lat willa popadała systematycznie w ruinę, i obecnie znajduje się na pograniczu trwania / zawalenia. Można ją zwiedzać, a także uzyskawszy pozwolenie – fotografować. Kilkaset metrów przez plantacją znajduje się brama, w której należy kupić bilet – zagraniczni przybysze płacą za wstęp 1000 rupii lankijskich (równowartość około 10 złotych), a lokalsi 1/10 tej ceny. Na parterze willi znajdują się sale wypełnione zdjęciami z minionej epoki oraz salon zajęty przez biuro pracowników.

Pomimo ich obecności spacer po budowli przypomina typowy urbex; niestety wstęp na piętro – po przepięknych angielskich schodach – jest już niemożliwy: drogę blokuje taśma z zakazem, widoczne są zbutwiałe deski podłóg wyższej kondygnacji. Pomimo wieloletnich obietnic, że budowla zostanie wyremontowana, jej zły stan trwa już od lat i można się spodziewać, że podczas któregoś z kolejnych monsunów dach nie wytrzyma ataków wiatru i deszczu.

Sri Lanka Richmond Castle

Pałac otoczony jest pięknym i w miarę zadbanym parkiem, także zaprojektowanym w stylu angielskim. Wokół ciągną się plantacje doskonale pamiętające czasy panowania Brytyjczyków. Pomiędzy palmami przemykają iguany, motyle oraz egzotyczne ptaki. Obsługa jest bardzo miła i pomocna.

Jako ciekawostkę warto wspomnieć o teorii brytyjskiego badacza historii Sri Lanki – Micka Moore. Zastanawia się on nad celem wzniesienia tak drogiej willi; w dodatku tak znacząco różnej w kształcie i funkcjonalności od tradycyjnego budownictwa lankijskich rodów. Wskazuje on, że zleceniodawca budowli prawdopodobnie chciał w ten sposób wkupić się w łaski arystokratycznych kręgów angielskich posiadaczy, którzy byli szczególnie czuli na punkcie posiadania rodowych siedzib o ściśle określonych cechach i funkcjach. Stąd też bryła budynku mieszcząca typową arystokratyczną salę balową, wewnętrzny dziedziniec oraz bibliotekę. Czy udało się zrealizować ten cel? Tak! Świadczą o tym uwiecznione na ślubnych fotografiach samochody bogatych i ważnych angielskich gości, którzy przybyli tłumnie na ceremonię weselną w 1910 roku.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Sri Lanka – więcej losowych materiałów z wypraw:

Urbex – więcej losowych materiałów z tej kategorii: