Głębokie poczucie odosobnienia towarzyszy wszystkim, którzy dotrą do ruin Kasr Baszir (Qasr Bshir) – liczącego sobie 1700 lat rzymskiego fortu leżącego pośrodku bezkresnej skalistej pustyni. Kim byli ludzie, którzy tu zamieszkali – i co spowodowało, że wznieśli fortecę pośrodku nicości? Archeologowie starają się wyrwać odpowiedzi na te pytania wprost z rozgrzanych skał pustyni.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

W 106 roku n.e. legiony cesarza Trajana anektują ukrytą wśród skalistych wąwozów stolicę NabatejczykówPetrę. Imperialny Rzym przypomina wiecznie głodnego węża: cesarstwo rozciąga się od Półwyspu Iberyjskiego na zachodzie, po tereny dzisiejszego Iraku na wschodzie, od surowej Brytanii na północy, aż po piaski Egipt na południu. Podbój kolejnych regionów jest częścią krwiobiegu imperium – procesem, którego nie można zahamować i który jest Rzymowi niezbędny do życia niczym oddech. W pierwszym wieku naszej ery Imperium Romulusa wciąż jest dynamiczną strukturą żarłocznie pochłaniającą sąsiadów.

Nabatejczycy nie zagrażają interesom cesarstwa – przez cały niemal okres swego istnienia dążą wręcz do koegzystencji i handlowej współpracy graniczącej z asymilacją. Ale nawet taki poziom podległości partnera jest dla Rzymu nie do zaakceptowania: po co handlować, skoro można przejąć skarby partnera ciosem miecza? Petra jest miastem, którego bogactwa pochodzą z podatków nakładanych na karawany kupieckie ciągnące na północ z wciąż mitycznej Arabii – i to właśnie owe szlaki handlowe stają się na Cesarstwa smakołykiem, którego połknięcia nie umie ono sobie odmówić.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

Z zajętych terenów – dzisiejszego Synaju, północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej oraz południowej Jordanii – Rzym tworzy nową prowincję – Arabię. Cesarstwo bezzwłocznie przystępuje też do przebudowy podbitego regionu: powstają słynne rzymskie drogi umożliwiające komunikację nawet w tak odległych zakątkach starożytnego świata. Imperialna Via Nova Traiana (zwana też Drogą Królewską) łączy miasta Syrii – w tym Amman – z Morzem Czerwonym oraz portem morskim w Akabie (al-ʿAqabah). Powstaje związek miast zwany Dekapolis – ciesząca się autonomią bliskowschodnia liga miast o tradycjach greckich i rzymskich, stawiająca sobie za cel rozwój handlu i kultury śródziemnomorskiej.

Historia uczy, że nic – a zwłaszcza czasy prosperity – nie trwa wiecznie. Świadomi zagrożeń są także władcy Rzymu, którzy doskonale wiedzą, iż chwilowa słabość imperiów wschodu to tylko krótki moment oddechu. Wcześniej czy później zamieszkujący Mezopotamię Partowie znowu będą próbowali szczęścia w wojnie, a panowaniu cesarzy zagrażają także nowi przeciwnicy: bitne i nieuchwytne plemiona koczowników przemierzające pustynie Półwyspu Arabskiego.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

Aby ograniczyć zagrożenia powstaje jedna z najbardziej niezwykłych – a przy okazji zapomnianych – konstrukcji militarnych starożytności: Limes Arabicus. W założeniu jest to linia obronny o długości ponad 1500 kilometrów (!) ciągnąca się wzdłuż południowo-wschodnich, azjatyckich granic Cesarstwa Rzymskiego. Wzniesienie takiej ciągłej struktury jest jednak niewykonalne: nawet słynny Mur Hadriana przecinający w poprzek Brytanię liczy „zaledwie” 117 kilometrów długości. I dlatego zamiast jednolitego muru rzymscy konstruktorzy proponują inne rozwiązanie: setki częściowo autonomicznych obiektów warownych, pozostających ze sobą w bliskim sąsiedztwie i mogących ze sobą współpracować.

Co mniej więcej sto kilometrów powstają tzw. kastry (castras), czyli duże obozy wojskowe stanowiące punkty logistyczne oraz miejsca stacjonowania silnych oddziałów. Pomiędzy głównymi castrum zlokalizowane są – co kilkanaście kilometrów – mniejsze forty, mogące pomieścić 100-150 żołnierzy pełniących w trybie rotacyjnym straż wzdłuż granicy. Ostatnimi i najmniejszymi budowlami w tym systemie są samotne wieże realizujące zadania obserwacyjne i dozorowe.

Kasr Baszir, Qasr Bshir

Szacuje się, że na Limes Arabicus składało się łącznie nawet czterysta obiektów o różnej wielkości. Większe obozy były cofnięte w głąb własnych terytoriów, natomiast forty wysunięte możliwie do przodu, by stanołyć oparcie dla samotnych wież strażniczych, w których służba była najtrudniejsza i najbardziej niebezpieczna.

Bohater mojego artykułu – Kasr Baszir – jest typowym przedstawicielem pośredniej kategorii budowli; małego fortu. Wzniesiony na planie niemal idealnego kwadratu (długość jego boków wynosi 55.5 x 57 metrów) mógł pomieścić oddział kawalerii liczący 69 konnych plus nieokreśloną liczbę pieszych obrońców. Liczbę stacjonujących tu koni określono na podstawie liczby poideł znajdujących się wewnątrz fortyfikacji. To na ich podstawie udowodniono też, że była to placówka zaprojektowana specjalnie pod potrzeby kawalerii – formacji idealnej do operowania na rozległym płaskowyżu, który ciągnął się przez dziesiątki kilometrów w każdą ze stron.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

Kasr Baszir położony jest na całkowitym odludziu, pośrodku surowej kamienistej pustyni pozbawionej dróg dojazdowych i jakiegokolwiek sąsiedztwa. Stojąc na szczycie jednej z jego czterech wież możemy podziwiać krajobraz idealnej nicości. Jedynie na północy – tuż nad odległym horyzontem – majaczą ledwo widoczne oznaki współczesnej cywilizacji: linia energetyczna przecinająca pustynię z zachodu na wschód. Najbliższa droga nie jest jednak aż tak daleko: do drogi nr 15 łączącej Amman z Petrą jest zaledwie 12 kilometrów – niemniej ze względu na okoliczne niskie wzgórza fort nie jest z niej widoczny.

W forcie dominuje absolutna cisza oraz wrażenie wszechogarniającej pustki. Spróbujcie wyobrazić sobie codzienność żołnierzy pełniących służbę w tak odległej, wystawionej na zaskakujący cios placówce. Legioniści całe tygodnie spędzali na długich, wyczerpujących patrolach; zapuszczając się nawet na sto kilometrów w głąb terenów zamieszkałych przez nomadów. Wojownicy pustyni byli doskonale przystosowani do życia w trudnych warunkach i potrafili pozostać niewidzialni – ich obecność zdradzić mogła dopiero nadlatująca strzała lub pchnięcie mieczem zadane podczas piaskowej burzy. Patrole zbierały meldunki z jeszcze bardziej osamotnionych wież obserwacyjnych, dostarczając tam jednocześnie wodę i prowiant, a potem wracały do bazy by złożyć raporty.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

Badania interdyscyplinarne wskazują, że choć dziś panuje tu księżycowy nieomal krajobraz, to nie zawsze tak musiało być. W czasach rzymskiego panowania klimat był bardziej wilgotny, a na płaskowyżu nie tylko możliwe było okresowe rolnictwo, ale także płynęły strumienie. Szczątki takiego niewielkiego cieku wodnego odszukać możemy nawet dziś, gdy tylko cierpliwie przeszukamy okolicę fortu. Niemniej problemy z wodą musiały był nawet wtedy codziennością: świadczą o tym dwie wykute w podziemnej skale cysterny o dużej pojemności. Wejścia do zbiorników są dziś zablokowane i bardzo niebezpieczne; archeolodzy znaleźli na ich dnie truchła zwierząt wrzucone do środka w XIX wieku – prawdopodobnie w celu ich zatrucia.

Dzięki temu, że klimat stał się bardzo suchy – a fort został opuszczony wraz z odejściem rzymian w V wieku n.e., i nie został zasiedlony przez lokalną ludność – całość fortyfikacji zachowała się w niemal idealnym jak na 1700 lat historii stanie. Kasr Baszir jest jednym z najlepiej zachowanych małych fortów rzymskich na całym terenie dawnego Cesarstwa! Jego 3-kondygnacyjne wieże wciąż stoją, podobnie jak mury oraz brama wjazdowa. Część elementów wprawdzie uległa już rozpadowi (niektóre z nich przywrócono na miejsce podczas prac ratunkowych wykonanych w latach 2020-2022), to fort – czy to z bliska, czy z daleka – zachowuje oryginalną bryłę i budzi podziw.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

W bramie fortu wita nas datowana na III wiek n.e. łacińska inskrypcja:

Optimis maximisque principibus nostris Caio Aurelio Valerio Diocletiano Pio Felici Invicto Augusto i Marco Aurelio Valerio Maximiano Pio Felici Invicto Augusto et Flavio Valerio Constantio et Galerio Valerio Maximiano nobilissimis Caesaribus Praetorii Mobeni a fundis Aurelius Asclepiades chwali provinciae Arabiae perfici Curavit.

W tłumaczeniu: Do naszych najlepszych i największych władców, Gajusza Aureliusza Waleriusza Dioklecjana, Pobożnego, Szczęśliwego, Niezwyciężonego Augusta i Marka Aureliusza Waleriusza Maksymianusa, Pobożnego, Szczęśliwego, Niezwyciężonego Augusta oraz Flawiusza Waleriusza Konstancjusza i Galeriusza Waleriusza Maksymianusa, Najszlachetniejszych Cezarów. Aureliusz Asklepiades, Praeses z prowincji Arabii, nakazał wzniesienie Praetorium Mobene od fundamentów.

Przechodząc przez bramę na dawny dziedziniec czuć magię podróży w czasie. Jesteśmy jedynymi ludźmi w promieniu wielu kilometrów; nasza czwórka, kamienny mur oraz cienie przeszłości.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

Rekonstrukcje archeologiczne dowiodły, że wewnątrz fortu znajdowało się kilkanaście piętrowych pomieszczeń tworzących ciąg stajni – na parterze trzymano zwierzęta, na piętrze zaś znajdowały się sypialnie legionistów. Cztery wieże miały wysokość trzech kondygnacji, i zakończone były tarasami pełniącymi rolę dostrzegalni. Jak wykazały eksperymenty z wież tych można było komunikować się za pomocą dymu na odległość do 5 kilometrów, zaś nocami – za pomocą pochodni – na 10 kilometrów. Był to jednak zbyt mały dystans, by umożliwić komunikację z sąsiednimi fortami – najbliższy z nich (Betthorus) znajdował się 15 kilometrów na północny-wschód; prawdopodobnie więc w rolę pośredników w „rozmowach” musiały angażować się załogi jeszcze mniejszych wież strażniczych; szczątki najbliższej z nich znajdują się 900 metrów od fortu.

Około 500 roku naszej ery wraz z kurczącym się zasięgiem Cesarstwa Rzymskiego Kasr Baszir został opuszczony. Dziś wciąż stoi – samotnie – na posterunku, na straży nieistniejącej już granicy. Kiedy na początku VII wieku n.e. z piasków pustyni wyłoniły się zbrojne hufce nowej wiary, islamu, kamienne mury fortu wpatrywały się niemo w maszerujące wojska. Przekształceni w niezwykle skuteczną armię nomadzi – których tak obawiał się trzysta lat wcześniej Rzym – minęli opuszczony Kasr Baszir bez walki, i ruszyli na podbój świata; zostali zatrzymani dopiero w 732 roku w Bitwie pod Poitiers, zaledwie trzysta kilometrów od Paryża.

Ale to już historia na osobną opowieść.

Jordania, fort rzymski Kasr Baszir

Jak podaje Wikipedia we wrześniu 2000 r. w Jordanii odbył się XVIII Kongres Studiów nad Granicą Rzymską, którego uczestnicy odwiedzili Qasr Bshir. Zwrócono uwagę na postępujący rozpad budowli –  w związku z czym pod koniec 2022 r. rozpoczęto projekt konserwatorski. 18 czerwca 2001 r. Jordania wpisała zamek na krajową Listę tymczasową jako obiekt kulturowy, co stanowiło pierwszy krok w kierunku wpisania go na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

W ostatnim sezonie badawczym zakończono skanowanie 3D zewnętrznej części fortu, oraz zaplanowano pełne skanowanie powierzchni i podpowierzchni. Projekt renowacji współpracuje z lokalnymi społecznościami rolniczymi i beduińskimi, których zaangażowanie jest uważane za kluczowe dla jego długoterminowej stabilności.

I tyle.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Kliknij znaczniki na poniższej mapie.

Jordania – więcej losowych materiałów z wypraw:

UNESCO – więcej losowych materiałów z tej kategorii: