Woda

Jadąc ekspresówką S7 z Warszawy do Gdańska po nieco ponad trzydziestu kilometrach od opuszczenia stolicy mijamy Modlin – miejscowość znaną z lotniska oraz widocznego na prawym brzegu Wisły najdłuższego budynku Europy – mającego 2250 metrów długości „koszarowca” Twierdzy Modlin. Charakterystyczny budynek…
Read More
Zastanawialiście się kiedyś „co by było, gdyby coś się zmieniło”? Gdyby jakiś mały puzzel Waszego życia upadł nie na tę stronę, na którą upadł?
Read More
Zatoka Paradise Bay to jedno z najbardziej fantastycznych miejsc nas całym kontynencie. Pokażę Wam dziś widoki, które powodują że dywany same się zawijają, niedźwiedzie znoszą jajka a chomiki układają wiersze. Oto nie biorąca jeńców zatoka Paradise Bay. Trzymajcie się swoich kciuków!
Read More
W końcu dopłynęliśmy na Antarktydę. Ponieważ było daleko, to droga zajęła nam aż dwa odcinki… ale w końcu jesteśmy !!! Archipelag Szetlandów Południowych to najdalej na północ położona część Antarktydy stanowiąca naturalne przedłużenie Półwyspu Antarktycznego. To także pierwszy przystanek każdej wyprawy kierującej się drogą morską na ten najdalszy kontynent…
Read More
Nieco ponad tysiąc kilometrów dzieli najbardziej na południe położone regiony Ameryki od Szetlandów Południowych – przedsionka Antarktydy. Owe miejsce to słynna Cieśnina Drake’a – jedne z najbardziej niegościnnych wód świata. My jednak podczas naszego rejsu na Antarktydę mieliśmy niebywałe szczęście: miejsce w którym spotykają się dwa oceany – Spokojny i Atlantycki – przywitało nas niespotykanie...
Read More
1 2 3 4

Nie mam duszy żeglarza. Zawołanie „Płyń przez morza i oceany!” jest dla mnie raczej obce. Ale pomimo to mam swoje podróżnicze marzenia związane z wodą: być może niezbyt wielkie, ale jednak. Chciałbym spłynąć Nilem, Amazonką, Orinoko. Jakąś wielką rzeką Indii oraz Syberii. Spłynąć tak absolutnie po turystycznemu: posadzić stary, leniwy tyłek na pokładzie jakiejś drewnianej łajby, z barkiem na pokładzie, i siedzieć kilka dni gapiąc się nonszalancko na mijany brzeg.

Jak widzicie nie jest to zbyt wyśrubowane marzenie – jak na podróżnika, za którego przecież się uważam. Cuda świata i przyrody mają się przewijać przed moimi oczami ruchem jednostajnym, a ja będę się na nie tylko patrzył i chłonął widoki. Będę pił drogie whisky z coca-colą bezczeszcząc w ten sposób ten drogocenny trunek, będę narzekał na komary i słońce, będę spał w wygodnej kajucie mając do dyspozycji lokaja i ekipę myjącą pokład. Do szczęścia jak widać niewiele mi trzeba.

Brzeg w moim marzeniu musi być godzien mojej podróży. Mają być na nim starożytne świątynie (Nil), dzikie dżungle (Amazonka), przepastne góry (Orinoko), bezkresna tundra (Syberia) lub zaginione kultury (Indie). Do szczęścia niewiele trzeba, ale jednak trochę…

Siedzę tak i czekam aż się spełni. Przepłynąłem do tej pory starym rosyjskim „lodołamaczem” Cieśninę Drake, trochę potaplałem się na drewnianej łodzi w delcie Mekongu. W cieśninie Drake falowało nieprzyjemnie, a Mekongiem razem ze mną płynęły setki worków pełnych śmieci. Czasem lepiej, gdy marzenia się nie spełniają…

Ja jednak wciąż jestem gotów dać im szansę. A niech mnie. Żeby nie zabrakło tylko tej coca-coli do drinków!

#Woda

#Rzeki

#Morza

#Oceany

#Strumienie