W skład tego niewielkiego, ale bardzo wyspecjalizowanego systemu fabrycznego wchodziły młyny drzewne, tartaki, elektrownie, papiernie, suszarnie oraz magazyny. Przestrzeń przemysłową uzupełniono o zaprojektowane od podstaw osiedle mieszkalne dla robotników, które stało się integralną częścią systemu przetwórstwa. Obecnie niemal cały obiekt zamieniony został w muzeum, w którym turyści mogą prześledzić proces przetwórstwa drewna od samego początku – od momentu ścięcia drzew – poprzez ich transport kanałami wodnymi, aż po maszynową obróbkę masy drzewnej.
Miejsce jest ewidentnie piękne krajobrazowo, i jak przystało na Finlandię zostało idealnie wtopione w otaczającą ze wszystkich stron przyrodę. Niemniej trudno jest mi wykroczyć w tej opowieści poza wyliczankę technologii, gdyż – jakby nie patrzeć – jest to po prostu starannie przygotowana do zwiedzania XIX-wieczna fabryka drewna. Nie mordował tu Kuba Rozpruwacz, nie ratowano żadnego popularnego wieloryba osiadłego na mieliźnie, ani nie toczyły się tu epickie bitwy pomiędzy złymi a dobrymi cieślami o wolność, równość i braterstwo. To jedynie dobrze przemyślane muzeum, z sensownymi eksponatami oraz z pomysłem na siebie – i to tyle.
Cały kompleks – fabryka wraz z osiedlem robotników – został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1996 roku; trzydzieści lat temu. I właśnie z tego powodu przyjechałem w to miejsce; w ramach zwiedzania zabytków UNESCO na całym świecie – gdyby nie to, mogę śmiało założyć, że nigdy bym tu nie trafił. Prawdopodobnie tak właśnie będzie w Waszym przypadku; chyba, że kręci Was przeróbka drewna lub historia rozwoju przemysłu. Nie chcę oczywiście w żaden sposób zniechęcać – ale jeżeli nigdy nie przyjedziecie do wioski Verla, to nic na tym nie stracicie, a i wioska Verla też nie zarejestruje tego faktu. Zapraszam Was natomiast do obejrzenia mojego filmu, który pokaże jak to miejsce działa.
W pobliżu fabryki znajduje się inny teoretycznie fascynujący zabytek – liczące sobie sześć tysięcy lat stanowisko sztuki naskalnej Valkealan Verlan kalliomaalaus, czyli Verla rock paintings. Niestety teoria mija się tutaj z rzeczywistością o wiele kilometrów: owe ryty są całkowicie niewidoczne, i że istnieją na skale na którą patrzymy trzeba wierzyć na słowo – informuje o nich stojąca obok tablica informacyjna. Nie mniejszym rozczarowaniem jest znajdująca się kilkaset metrów dalej Verla Giant’s Kettle (czyli w wolnym przekładzie Gigantyczny kocioł w Verla); to rodzaj jaskini w formie pionowego komina skalnego, do której schodzi się po drabinie. Jak to działa? Także możecie sprawdzić na filmie.
I tyle.
Zakład przetwórstwa drewna i tektury Verla wraz z przyległym terenem mieszkalnym to wyjątkowy, niezwykle dobrze zachowany przykład niewielkich, wiejskich osad przemysłowych związanych z produkcją celulozy, papieru i tektury, które kwitły w północnej Europie i Ameryce Północnej w XIX i na początku XX wieku. Do dziś przetrwało zaledwie kilka takich osad.