Powyżej: Zamek Wleń na Górze Zamkowej w latach świetności. Rekonstrukcji wykonana podstawie opisu z 1599 r. Wg: Patschovsky, 1925

Powyżej: pocztówka z początków XX wieku, widok zespołu pałacowego od południa wraz z widocznym zamkiem na szczycie wzgórza.

Według danych Narodowego Instytutu Dziedzictwa na terenie Polski znajduje się nieco ponad czterysta zamków – od wielkich i znanych, doskonale odrestaurowanych i odwiedzanych każdego roku przez tysiące turystów, po zrujnowane i zapomniane, często swoimi murami ledwie wystające z otaczającego je gruntu. Zastanawialiście się może kiedyś nad tym, który z tych zamków jest najstarszy?

Już odpowiadam: nieoficjalny tytuł najstarszego zamku w Polsce należy do znajdującego się na Dolnym Śląsku Zamku Wleń (Lenno). Pomimo dzierżenia tego zaszczytnego miana nie jest to jakoś specjalnie rozpoznawalna budowla, nie znajdziecie jej na różnego rodzaju listach „Top 10”. Jednakże, zwłaszcza po zakończonej kilka lat temu renowacji, Zamek Wleń prezentuje się nad wyraz okazale i może być wdzięcznym miejscem do odwiedzin wraz z całą rodziną.

Pierwsze ślady założeń obronnych na wzgórzu górującym nad dzisiejszym miastem Wleń pochodzą z X wieku. Skaliste, wyniosłe wzgórze, wznoszące się niecałe trzysta metrów od brzegów rzeki Bóbr, od zawsze stanowiło atrakcyjną pod względem osadnictwa lokalizację. Cechy obronne tego miejsca zapewniały lokalnym społecznościom możliwość skutecznej obrony, natomiast tereny pogranicza pozwalały na rozwój gospodarczy. Ślady archeologiczne wskazują, że już od samego początku tutejszych osiedleń szczyt wzgórza miał charakter ufortyfikowanego grodziska, otoczonego wałami i suchą fosą. Niektóre ze źródeł wskazują nawet wzgórze zamkowe oraz mieszczący się na nim domniemany gród jako siedzibę pogańskiego plemienia Bobrzan.

Pierwotny gród otoczony był wałem ziemno-drewnianym, z incydentalnym tylko wykorzystaniem kamieni jako materiału budowlanego. W miarę jednak upływu lat kształt założenia obronnego wielokrotnie zmieniał się i ewoluował. Początkowo proste wały obronne zostały zastąpione murem kamiennym, najpierw wiązanym na glinę, później już na zaprawę murarską. Pojawiły się pierwsze wewnętrzne zabudowania kamienne, a w końcu także wieże obronne – od sześciokątnych, po okrągłe. W efekcie kilku takich, następujących po sobie  przez kilkaset lat, przebudów zamek osiągnął znaną nam dziś formę – wszystkie te etapy, zrekonstruowane  na podstawie licznych badań archeologicznych, prześledzić możecie na stronie internetowej Zamku Wleń – TUTAJ

Pierwsze pisane wzmianki o zamku Wleń pochodzą z 1155 roku, z bulli papieża Hadriana IV. Pada tam niestety tylko nazwa Valan, użyta na liście wymieniającej kilkanaście okolicznych posiadłości. Od tego momentu można jednak śledzić już losy zamku na podstawie źródeł historycznych.

Historia zamku nie obfituje w wielkie wydarzenia na podstawie których można byłoby snuć długie, wieczorne opowieści. Nie miały tutaj miejsca ani przełomowe bitwy, ani epickie oblężenia. Od samego początku geografia zamku stawiała go w pewnym stopniu na peryferiach najważniejszych wydarzeń tworzących historię przez wielkie H. Już choćby opowieści o więzionych w wieży, uprowadzonych w Legnicy, dostojnikach kościelnych świadczą o tym, że było to miejsce dalekie i niedostępne – porwani w celu uzyskania okupu byli tutaj przetrzymywani właśnie ze względu na fakt, że Wleń znajdował się na uboczu ważnych szlaków.

Najświetniejsze dla zamku czasy – pod względem jego wartości w systemie militarnym – miały niewątpliwie miejsce podczas wojen Bolesława Krzywoustego z Niemcami i Czechami. Położony wtedy na pograniczu Piastowskiej Polski zamek miał charakter twierdzy tworzącej wraz z Legnicą i Głogowem główną linię obronną naszego państwa.

Już w drugiej połowie XIII wieku pewna prowincjonalność zamku spowodowała jednak, że coraz częściej był on raczej utrapieniem dla jego kolejnych właścicieli niż powodem do dumy. Śledząc kolejne karty jego historii jesteśmy świadkami licznych sprzedaży zamku; za długi, pod zastaw, wymian na inne dobra . Historia zamku to historia kilkuset lat przechodzenia z jednych rąk w drugie. Owszem, powstawały nieliczne legendy i opowieści związane z zamkiem wznoszącym się na wzgórzu, jednak nie stały się one nigdy istotną częścią historii większego regionu. A to książę Legnicki Bolesław Łysy więzi w tutejszej wieży dla okupu wspomnianych już wcześniej dostojników kościelnych, a to jedna z mieszkających na zamku księżniczek schodzi każdego dnia stromymi schodami do leżącej u stóp wzgórza wsi – pomagać biedakom, za co później zostaje ogłoszona świętą.

W kolejnych wiekach trwa kalejdoskop zmian właścicieli zamku. Nowi nabywcy bywa, że mają plany jego rozbudowy, ale zwykle ich chęci rozbijają się o finanse. Zamek sprawia wrażenie jakby ciążyła na nim jakaś klątwa. Dzięki położeniu na wysokiej skale zamek wciąż jednak ma doskonałe walory obronne. Warownia jest nie do zdobycia – podczas wojen husyckich w latach 1419-1434 jest nawet kilkukrotnie oblegana, ale bez powodzenia. Legend opowiada o tym, jak to podczas husyckiego oblężenia załoga zamku przetrwała dzięki szczególnie pomysłowemu podstępowi: słabością zamku od zawsze był brak na jego terenie źródeł wody, przez co obrońcy nie mieli możliwości długotrwałej obrony. Podczas jednego z takich długich oblężeń zebrano więc całą dostępną jeszcze w zamku wodę, i podczas kolejnego szturmu wylano ją na atakujących. Ci myśląc, że obrońcy wciąż mają bardzo dużo wody, następnego dnia odstąpili od oblężenia nie widząc szans na zdobycie zamku.

W 1466 roku zamek staje się siedzibą „wyjętych spod prawa”, czyli tzw. rycerzy – rozbójników. Jego kolejni właściciele należą do grupy podważające władzę królewską, co doprowadza w końcu do oblężenia przez wojska królewskie. Odchodzą one jednak nie zdobywszy zamku, co świadczyć może o tym, że wciąż jako budowla militarna miał on w XV wieku duży potencjał. Zaledwie cztery lata po tych wydarzeniach zamek zostaje jednak ponownie sprzedany ze względu na problemy finansowe właścicieli. Nie zmienia to wiele w historii zamku – już w 1512 roku ponownie zmienia się właściciel, gdyż zadłużone prawa do zamku zostają zajęte przez kolejnych wierzycieli. 

W 1536 roku zamek jest już w tak złym stanie, że kolejny nowy właściciel nie może przez długi okres czasu znaleźć żadnego chętnego na jego odkupienie. W 1556 roku w końcu kupuje go urzędnik królewski, liczący na cesarską pożyczkę, która ma zostać przeznaczona na odbudowę zamku. I tak jak poprzednio, kończy się na niczym; do remontów nie dochodzi, a zamek zamienia się coraz bardziej w ruinę.

Los uśmiecha się jednak w końcu w 1567 roku. Zamek Wleń trafia w ręce Sebastiana von Zedlitz-Neukirch, który postanawia odbudować go na własną rękę, nie oglądając się na nikogo. Do zamku poprowadzony zostaje 2-kilometrowej długości, drewniany wodociąg, i po raz pierwszy w jego już prawie czterechset letniej historii mieszkańcy twierdzy nie muszą każdego dnia mozolnie schodzić po wodę do rzeki. Część starych zabudowań stojących od stulecia na zamkowym dziedzińcu zostaje wyburzonych, a na ich miejscu staje nowy, kamienny, kilkukondygnacyjny dom mieszkalny. Pojawia się także wieżyczka z zegarem, przebudowana zostaje wieża obronna (tzw. stołp); we wnętrzach pojawiają się piece kaflowe i szklane okna. Od nowa zbudowany zostaje także mur obwodowy, którego liczne dziury i zwały zabezpieczane były przez poprzednich właścicieli… drewnianymi deskami. Nowy mur jest nowoczesny, zaopatrzony w czterdzieści strzelnic.

Mogłoby się wydawać, że dla zamku wracają w końcu czasy świetności. Niestety, zaledwie czternaście lat po modernizacji, w 1581 roku ponownie zmienia on właściciela a karuzela sprzedaży rusza od nowa. W 1598 zamek znowu zostaje odsprzedany, tym razem za długi. Ciągłe zmiany właścicieli, jak łatwo się domyślić, wpływają negatywnie na sam zamek. W 1632 roku znajduje on swojego ostatniego właściciela – Fabiana von Zedlitz. Wybucha wojna 30-letnia, podczas której zamek aż pięciokrotnie przechodzi z rąk do rąk – grabią go zarówno Szwedzi, jak i wojska Cesarstwa Niemieckiego. Jako że wzgórze wciąż posiada walory obronne, często na zamku odpoczywają podczas przemarszów różnorodne wojska – co tylko potęguje jego niszczenie. W końcu, w 1646 roku, zajęty przez Szwedów zamek oblega i zdobywa cesarski generał Raimondo de Montecuccoli – po poddaniu zamku postanawia on zamek podpalić, aby nigdy więcej nie stawał się ostoją kolejnych armii wciąż przetaczających się przez region Dolnego Śląska.

I taki oto jest kres użytkowej historii Zamku Wleń. Od tamtej pory istnieje on już tylko jako ruina. Nieoficjalnie uznawany jako najstarszy (kamienny) zamek w Polsce, Zamek na Górze został w ostatnich latach odrestaurowany i zagospodarowany. Wprawdzie w 2006 roku doszło do katastrofy – osunęła się wraz ze zboczem część kamiennych murów, oraz fragmenty wieży – ale wszystko zostało już zabezpieczone i udostępnione do zwiedzania turystom. Główną atrakcją ruin jest zamkowa wieża, na którą można dziś bezpiecznie wejść i podziwiać roztaczającą się z jej szczytu panoramę Gór Kaczawskich oraz Karkonoszy.

Dużo ciekawych informacji o historii zamku jak i jego okolic znajdziecie w monografii pt. „Wleński mikroregion osadniczy w X-XVIII wieku […]” opracowanej przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego pod redakcją prof. dr hab. Jerzego Piekarskiego. Jest to dość surowe, naukowe opracowanie, jednak jego przestudiowanie – choćby ze względu właśnie na taką jego formę – stanowi arcyciekawą lekturę pokazującą dodatkowo nowoczesne środki badawcze i kierunki rozwoju archeologii. Jeżeli interesują Was wyłącznie dzieje samego zamku – zapraszam od razu na stronę 35 opracowania. Monografię znajdziecie TUTAJ

Uwaga: grafiki wykorzystane w niniejszym artykule prezentujące poszczególne etapy modernizacji i rozbudowy zamku pochodzą z tablic znajdujących się obecnie na zamku.

Zdjęcia współczesne: Anna Sawińska