Ten swoisty medialny cyrk trwa już od wielu lat. Każdego roku komitet podaje wzięte z sufitu liczby, a światowe media bez zająknięcia kopiują podawane informacje nie sprawdzając źródeł. Jak to możliwe? Tajemnica tkwi w sposobie klasyfikowania obiektów przez tę organizację – przytłaczająca ich liczba ukrywana jest pod wspólnymi wpisami. Mechanizm takiego oszukiwania opinii publicznej opisałem w zeszłym roku w artykule UNESCO 2025 – Klęska urodzaju, czy nienasycony apetyt?
Zacznijmy może od oficjalnego komunikatu wydanego przez UNESCO. Jego treść brzmi następująco:
Komitet Światowego Dziedzictwa zakończył swoją 48. sesję w Pusan w Republice Korei, wpisując 25 nowych obiektów na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wszystkie wpisy podczas sesji zostały przyjęte jednomyślnie, co odzwierciedla ducha współpracy leżącego u podstaw Konwencji o ochronie światowego dziedzictwa z 1972 roku. Ta sesja oznacza również pierwsze w historii wpisy na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO trzech krajów afrykańskich – Komorów, Wysp Świętego Tomasza i Książęcej oraz Sudanu Południowego – co świadczy o zaangażowaniu Organizacji w tworzenie bardziej zrównoważonej i reprezentatywnej Listy.
Na pierwszy rzut oka nie ma tu miejsca do żadnej matematycznej interpretacji – Komitet Światowego Dziedzictwa zakończył swoją 48. sesję w Pusan w Republice Korei, wpisując 25 nowych obiektów na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oryginał brzmi: The World Heritage Committee wrapped up its 48th session in Busan, Republic of Korea, with the addition of 25 new sites to UNESCO’s World Heritage List.
A jednak podane liczby są zupełnie nieprawdziwe. Większość z owych 25 obiektów (new sites) to wpisy wielokrotne, grupujące w sobie od kilku do kilkunastu obiektów i miejsc. Przyjrzyjmy się kilku przykładom:
Zamki na Górze Amel (Liban) – to w rzeczywistości nie jedno miejsce, lecz pięć osobnych fortów znajdujących się w libańskim regionie Dżabal Amel,
Koreańskie Niziny Pływowe (Korea Południowa) to sześć różnych lokalizacji znajdujących się na zachodnim i południowym wybrzeżu tego kraju,
Przemysł porcelanowy w regionie Jingdezhen (Chiny) to pięć odrębnych miejsc,
Mediny (czyli stare miasta) sułtanatów (Komory) to sześć odrębnych miast i miasteczek położonych na sąsiadujących wyspach,
Meczety skalne (Kazachstan) – pięć różnych trudno dostępnych lokalizacji na zachodzie tego kraju,
Kompleksy cmentarne szlachty Xiongnu (Mongolia) to w rzeczywistości osiem archeologicznych lokalizacji rozsianych po całym terenie tego wielkiego kraju,
Starożytne stolice (Japonia) to aż 19 miejsc (!), które będą mogły teraz przypiąć sobie tabliczki z napisem UNESCO,
Kolonialny system rolny (Wyspa Świętego Tomasza i Książęca) – sześć miejsc na całym archipelagu,
Fortyfikacje związane z Zamkiem Alamut (Iran) – siedem osobnych miejsc,
Alto Works (Finlandia) – trzynaście (!) budynków na terenie niemal całego kraju,
Plaże lądowania w Normandii D-Day (Francja) – sześć znanych Wam doskonale plaż: Utah, Omaha, Gold, Juno, Sword oraz Pinte du Hoc. Każda z nich od lipca jest teraz obiektem UNESCO.
Oczywiście są także pojedyncze obiekty takie jak nasza Gdynia, czy Garamba National Park w Kongo. Nie chce mi się do końca wypisywać wszystkich miejsc, bo każdy z Was może sprawdzić sobie pełną listę na oficjalnej stronie UNESCO – TUTAJ
Wypada zastanowić się – po co całe to oszukiwanie i udawanie, że obiektów UNESCO jest na świecie o wiele mniej, niż w rzeczywistości? Zajmuje się tą tematyką już dobre kilka lat, a mimo wszystko nie potrafię tego zrozumieć. Po co organizacja podaje tak bardzo nieprawdziwe komunikaty? Oto przykład z lipca 2026:
[…] Dzięki nowym wpisom, Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO obejmuje obecnie 1273 obiekty w 173 krajach. Te nowo wpisane obiekty cieszą się teraz najwyższym poziomem międzynarodowego uznania i ochrony […]
Przecież to jest kłamstwo. W rzeczywistości obiektów jest już grubo ponad pięć tysięcy (być może nawet sześć tysięcy), a w lipcu 2026 przyjęto nie 25 nowych lecz… kolejne 132. Rok wcześniej dodano 124 nowe obiekty, więc mamy rekord: w ciągu 24 miesięcy dodano 256 nowych miejsc! Dlaczego władze UNESCO udają, że jest inaczej? Myślę, że jak zawsze – gdy nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. Każdy nowy wpis to finansowy zastrzyk dla organizacji oraz coraz bardziej zagęszczająca się pajęczyna wpływów. A zaniżanie liczby obiektów to w gruncie rzeczy prosta próba utrzymania prestiżu znaczka UNESCO.
Pamiętajcie – UNESCO jako organizacja za nic nie płaci; jest czymś na kształt FIFA czy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – jest firmą konsumującą czyjąś pracę, a nie produkującą wartości. I żadne kolorowane społecznie komunikaty tego nie zmienią. Liczba 25 nie jest równa liczbie 132. I tyle.